miła20.02.2018 14:39
Inne
Miałam już kilka prac , ale ta zdecydowanie należy do najgorszych. Kto jest przyczyną? Okropna kierowniczka. Z tak złym, bezczelnym, wymuszającym, wywyższającym i okłamującym pracodawcą jeszcze się nie spotkałam. Zaczynając od tego, że na rozmowie słyszysz o tym, że pracę zaczyna się o 8, albo 9, a koniec końców musisz przyjeżdżać na 5. Pomijając fakt, że w grafiku napisane jest, że praca do 21:30, a wychodzi się z salonu 23:30, bo ona nie potrafi w jakiś ogarnięty sposób zorganizować pracy to jeszcze nic. Mówisz jej, że musisz wyjść o 23:15, bo masz ostatni pociąg do domu. Następny jest o 6 rano, co słyszysz? "My też chcemy być wcześniej w domu, nie jesteś pępkiem świata" No fajnie, szkoda, że większość dziewczyn albo mieszka w okolicy, albo ma auta. Dyspozycje trzeba podawać z góry na cały miesiąc, pomimo tego, że grafiki ustalane są co tydzień. Poprosisz dwa tygodnie wcześniej o dwa dni wolnego, bo nie możesz wtedy przyjść? Nie ma opcji, musisz SAM szukać zastępstwa, bo to Twoja wina i Twoja sprawa. Jak nie przyjdziesz to UWAGA "będziesz mieć nasrane w papierach". Nasrane w papierach? Na umowie zlecenie. Tak, kochana kierowniczka szantażuje swoich pracowników, że albo przyjdą, albo będą mieli problemy, chociaż na umowie zlecenie jest to niemożliwe. Szkolenie w tej firmie wyglądało tak: "tu jest dział męski, tu damski, a tu dziecięcy. O, a tutaj masz kibel, który będziesz myć, jak raz nie umyjesz dokładnie, to będziesz zajmować się nim tak długo, aż mi się wszystko spodoba"
Ulubione zajęcie kierowniczki? Siedzenie na zapleczu i obgadywanie innych. Naprawdę, ja jestem w stanie zrozumieć pracownice obgadujące się między sobą, to nic nadzwyczajnego, ale w tej pracy, to PRACODAWCA nakręcał całą spirale. Wchodząc na zaplecze miało się pewność, że za chwile usłyszy się o wylewających się fałdkach dziewczyny x, a tym, ile y je na przerwach, albo o tym co ktoś inny zrobił. Każdy pracownik ma dość jej i jej podejścia, ale nikt nie powie jej "a weź zamknij morde" bo tak nie wypada. Większość po prostu przytakuje i słucha dalej. Nawet dwa tygodnie po mojej rezygnacji od znajomych dowiadywałam się, że dalej na zapleczu krąży mój temat. Jak wygląda kwestia zwolnienia się? Mówisz, że będziesz pracować jeszcze tydzień, w poniedziałek idziesz ostatni dzień. Super, wszystko jest załatwione, nie ma problemu. A potem nagle okazuje się, że jesteś wpisana w grafiku, przez cały tydzień, w którym teoretycznie już nie pracujesz. Informujesz, że nie przyjdziesz, bo umowa była taka, że po aktualnym tygodniu już nie pracujesz. Następne są telefony z drącą mordę kierowniczką, bo rozmową nie można tego nazwać, że dlaczego nie przyjdziemy, przecież te kilka dni możemy pociągnąć jeszcze i że ona nie pamięta w ogóle rozmowy o zwolnieniu. Szantaże, że jeżeli pracownik nie będzie mówić klientowi "dzień dobry" to nie dostanie grudniowej premii za DYSPOZYCYJNOŚĆ!!! również się zdarzały. Znam osoby, które pracowały w samą wigilie, a premii i tak nie ujrzały, bo ona sobie coś wymyśliła. Kierowniczka często zwracała uwagę pracownikom, mówiąc, że są oni niewychowani, że kulturę osobistą wynosi się z domu, a sama za grosz kultury nie ma. Zresztą rotacja pracowników mówi sama za siebie. Oprócz pupilków kierowniczki większość nie wytrzymywała miesiąca.
Zdecydowanie odradzam pracę w tym miejscu, naprawdę. Szkoda nerwów.
Nie pozdrawiam.