Moim zdaniem wszystko zależy od nastawienia do ludzi i pracy. Jest w tych opiniach jakaś dziwna tendencja do bycia niezadowolonym ze wszystkiego. Powiem tak - to jest praca, w której zawsze jest coś do roboty. Ja osobiście nieważne czy prowadzę zmianę, czy czekam na dostawę - zawsze coś robię. Niektórzy myślą, że na socjalu siedzi się bezmyślnie przed komputerem, o, otóż nie, jest też sporo papierkowej roboty, reklamacje, zwroty, przesunięcia, nic się samo nie zrobi. No na pewno nie jest to praca dla ludzi o słabej psychice - trzeba być dość cierpliwym, na pewno uzbrojonym w asertywność. Nie można dać nikomu wejść na głowę, ale jeśli chcemy zwrócić komuś uwagę (nawet kierownikowi), to wystarczy zrobić to z odpowiednią kulturą. Patrząc na większość pracowników, to nikt tego nie robił, chodzą i narzekają po kątach, no ewentualnie - jak widać tutaj. Praca jest ciężka, bywają tygodnie, gdzie dobijam prawie 60 godzin, naprawdę ledwo żyję, ale no cóż, cięcia godzin, nie można nikogo zatrudnić, bo nie ma godzin. W czasie urlopowym jest przerażająco. Czasami pracuje się za trzy osoby. Patrząc na LPP, to najbardziej współczuję Reserved, bo tam to po salonach w czasie Sale'u przechodzą prawdziwe tornada, jednak wszystko zależy od organizacji pracy. W sumie pracuję w LPP trzy lata, wcześniej w wyższej kategorii, teraz w niższej, bo poszłam do innego brandu i jestem zadowolona. Z żadnym zespołem nie miałam problemu, chociaż zgodzę się, że często jest milion nieporozumień, skłonność pracowników do plotek, opierania się o meble (nie daj Boże o ladę) i debatowania wręcz przy klientach. Najbardziej nie lubię w pracy, jak ktoś rzeczywiście przychodzi tam za karę. To jest praca typowo aktywna, często biegamy, układamy piramidy z kartonów, gdzieś wysoko ponad ziemią, układamy magazyn i stawiamy przede wszystkim na obsługę klienta. No przynajmniej u mnie tak jest i dzięki temu mamy wiele stałych klientek. Z minusów to na pewno brak prowizji od sprzedaży. Czasami aż mi żal, bo dobijam do utargu ogromne transakcje po kilka stworzonych przeze mnie setów - od stylizacji weselnych, imprezowych po biurowe, czy codzienne - i jest mi w sumie przykro, że nic z tego nie mam, chociaż nie raz klientka chce mi dopłacić za rady, czy wyprasowanie tych rzeczy, ale ja odpowiadam z uśmiechem, że to jest moja praca. Także wzbogacam się jedynie dobrym słowem i pracuję dalej. Co do godzin - czasami mam wrażenie, że mój biedny grafik dostaje zawału jak widzi ile ich mam. Oczywiście nie mam dodatkowej premii za nadgodziny, ale już mnie to tak nie razi. Jestem bardzo zżyta ze swoją pracą, z zespołem, klientkami, nawet z tymi procedurami, które czasami doprowadzają do szału, ale zatrzymuję to dla siebie. Raczej wszyscy mnie znają jako zawsze uśmiechniętą, pomocną i bez limitu. Chociaż zdarzają mi się dni, gdy bardzo się przepracuję i już nie daję rady np. tej trzeciej 12h, to ktoś za mnie wskoczy i czasami ja też za kogoś. Także zmianami można się wymieniać w zespole i to bardzo sobie cenię. No z tym elastycznym grafikiem to faktycznie niezbyt prawda - preferencje zakładamy tydzień przed końcem miesiąca (statystycznie pracownik wybiera sobie jakieś trzy dni, w które nie może pracować z jakiegoś powodu, no są jeszcze ci, którzy w weekendy studiują, to także mają to zaznaczone w preferencjach). Telefony z salonu typu - pomocy, coś się stało, to norma, trzeba lecieć od razu, na szczęście ja mieszkam niedaleko, to wchodzę czasami za kogoś. Każdy ma jakiś ustalony etat, przeważnie zawsze są jakieś nadgodziny, szczególnie jak nie ma godzin, aby zatrudnić kogoś nowego, jednak z moich obserwacji wynika, że można było to spokojnie zrobić. No wiem, że nie wszyscy mają taką wytrzymałość jak ja, żeby np. stać na kasie, prasować, biegać po sali sprzedaży za klientkami, jeszcze w międzyczasie odbierać telefony na salon ze służbówki, pamiętać o replenie i żeby wysłać kogoś na przerwę, a sama nie pójść, bo w sumie po co. Jeśli chodzi o przerwy, to jest to wszystko zależne od osoby prowadzącej zmianę, ale zawsze jest czas, aby coś zjeść, napić się, także tutaj w porządku. Jeśli macie jakieś pytania, to pytajcie, bo dla mnie ta praca już nie ma żadnych tajemnic i nic mnie nie zaskoczy raczej. :D Ja polecam, ale wiem, że nie wszyscy daliby radę, bo często jest ciężko.