Jeden z gorszych okresów w moim życiu. Mam już duże doświadczenie w pracy, ale to co się działo w rossmanie jest niedoopisania. Zacznę od początku...
A mianowicie już w pierwszym dniu razem z koleżanką, z którą rozpoczełyśmy okres próbny dało się zauważyć, że w zespole panuje dziwna atmosfera. Zespół składał się na oko z 18 osób, a wiadomo- im więcej ludzi, tym większe obgadywanie, a co za tym idzie- jeszcze gorsza atmosfera. Zaznaczam,że to moja indywidualna opinia i jeśli ktoś bedzie chcial komentowac, ze sie z tym nie zgadza, bo slyszal od jednej osoby ,ze to praca marzen to niech sobie daruje. Ludzie, zrozumcie, że nie każda praca będzie wyglądała tak samo. Ja akurat trafilam na fatalny sklep. Poczynając od pierwszych dni pracy,już 2. dnia dziewczyny nie chciały nam za bardzo niczego tłumaczyc i pokazywac (mowie tu o asystentkach). Stwierdziły chyba, ze segregatory, ktore nam wczesniej daly do poczytania juz "zalatwily sprawę". Jeśli pytalam się o dostępność jakiegoś produktu na sklepie odpowiadaly dosłownie: "O kuuur.a, zaraz" albo "Ja pier.ole!". Powiem szczerze, ze takie zachowanie było dla mnie szokiem. Zespół nie był w ogóle zgrany, a co więcej kiedy by się nie weszło na magazyn czy do "biura" to było słychać szmery i obgadywanie przez asystentki. Lizanie tyłków kierowniczce, a wcześniej i tak ona sama była obgadywana. NO ale widać taka już natura kobiet, że bez plot się nie obejdzie. Kilka dziewczyn było na prawdę spoko, potrafiły zagdac, dać jakąś radę, a nie tylko rozkaz jak to zwykle bywało u innych. w pamięć najbardziej zapadły mi i mojej koleżance (tej co byłą ze mna na ok. próbnym) 3 dziewczyny- dwie asystentki i zastepca kierownika. W całym swoim życiu nie spotkałam się z tak opryskliwymi, nie miłymi , prostackimi osobami! Nie potrafiły wysłowić się bez użycia wulgaryzmu. Najśmieszniejsze były sytuacje kiedy jedna mówi ,żebym siedziałą cały czas na kasie,że nie moge z niej zejść nawet jeśli nie ma klientów, bo może szybko utworzyc się kolejka,po czym przychodzi do mnie druga i z pretensją czemu nie frontuje produktów!! oczywiście na początku siedziałąm cicho,ale później w takich sytuacjach mówiłam ,że wczesniej dostałąm inne polecenie. niestety to nic nie pomagało,bo i tak była moja wina. to nie ważne że jest mega kolejka i co chwila masz dzwonek,żeby pędem biec do kasy- sklep ma byc wyfrontowany, a produkty dołożone. no bo przecież mogę się rozdwoić :)))) kilka dziewczyn było na tyle niemiłych,że keidy ja probowalam na sile zagadac, usmiechnac się one nie byly w stanie odwzajemnic tego!! to był dla mnie szok, jestem pozytywna osoba, mam duzo znajomych i nigdy nie spotkalam się z takimi osobami. te dziewczyny byly wyzbyte jakichkolwiek uczuc, niebylo mowy zeby zrobily cos bezinteresownie! czasami się zdażało,że nie odpowiadały na zwykle "cześć"kiedy przychodzilysmy do pracy. To ,że stawka godzinowa byla jak dla mnie super nie wynagradzalo w najmniejszym stopniu atmosfery jaka tam panowala. praca tam snila mi sie po nocach, jak przychodzil weekend -doslownie plakalam!! i wiem, bylam glupia, bo powinnam od razu zrezygnowac skoro cos mi nie pasowalo. nie wystawiam takiej opini, dlatego bo nie lubie pracowac i jestem rozkapryszoną małolatą, ktora najchetniej chcialaaby przesiedziec i nic nie robic. NIE! ja oceniam atmosfere jaka tam panowala, bo jednak to jest najwazniejsze. praca jak dla mnie byla super, bo duzy ruch, mozliwosc kontaktu i rozmowy z klientami- dla mlodej osoby mysle, ze to dobra praca. czytajac opinie tutaj na poczatku, nie moglam uwierzyc ,ze jest az tak zle ,ale niestety musialam się przekonac na wlasnej skorze. oczywiscie moze się trafic rossmann gdzie bedzie super załoga, dlatego kazdemu radze,zeby sam zadecydowal,sprobowal. dzieki tej pracy nauczylam się,ze nie warto byc za dobrym dla innych, bo cię zwyczajnie "zjedzą",trzeba pilnowac i martwic się o siebie... no ale jak to móią: karma wraca. Moja umowa miała byc przedłużona, ale z wielkim żalem niestety musiałam odmówić:))) nigdy nie mialam tak dobrego humoru jak wtedy kiedy po raz ostatni przekroczylam próg mojego ukochanego sklepu. Odetchnęłąm z ulgą i cieszę się ze swojej decyzji.