Witam!
Na wstępie zaznaczę,iż jestem pracownikiem jednego ze sklepów Home & You.Nie interesuje mnie \"pyskówka\" na poziomie wczesnych klas gimnazjum,tylko konkretna wymiana argumentów.Postaram się opisać jak wygląda praca w H&Y moim okiem.
Pisanie opinii o Home & You jako o całości nie ma sensu. Dlaczego? Ponieważ każdy salon to osobna firma, w której część procedur może stworzyć jego kierownik,a wasz PRACODAWCA. Dlatego praca w salonach różni się od siebie znacznie. Identyczne są jedynie zadania do wykonania,bo Home & You to \"sieciówka\",więc mocno tu działa Centrala,głównie w obszarze VM.
Dlatego drodzy forumowicze-nie piszcie o H&Y jako o całości,bo nie pomagacie tym,którzy chcą podjąć tu pracę.
ATMOSFERA: Zależy od salonu,w którym się pracuję. Jeżeli macie co do niej zastrzeżenia-proponuję rozmowę z kierownikiem i wyjaśnienie sytuacji co,lub kto ją psuje.
WYNAGRODZENIE: Nie jest utajnione podczas podpisywania umowy. Każdy zdrowo myślący człowiek może ocenić,czy jest za niskie,czy za wysokie. Pisanie więc,że zarabia się grosze jest trochę śmieszne.Podczas podpisywania umowy to nie były grosze? Należało nie przyjmować takich warunków i poszukać lepszego zatrudnienia,skoro na nie zasługujecie. Mało tego: od tego macie okres próbny,żeby sprawdzić czy ta płaca i takie warunki pracy wam odpowiadają.
SYSTEM PRACY: Całkowicie zależny od miejsca, w którym się pracuje.
UMOWA O PRACĘ: Zależna od kierownika salonu. W przeciwieństwie do innych sklepów,w H&Y większość pracowników ma pełny etat i umową o pracę.O tym zapominacie komentując jak tu jest źle.
OBOWIĄZKI: Identyczne jak w innych sklepach na stanowisku sprzedawcy. Od pracy na kasie,po przyjęcie dostawy plus układanie towaru. Nic nowego. Gorący okres to miesiące od listopada do końca stycznia. Reszta roku jest spokojna,więc narzekania na ogrom pracy jest zupełnie nie na miejscu.
KIEROWNIK W SALONIE: To właściciel firmy,w której zatrudnieni są sprzedawcy H&Y. To on odpowiada za wasze składki ZUS itp,urlopy itp.Po prostu prowadzi firmę,w której wy pracujecie. Dlatego proponuję okazać trochę więcej szacunku do tych osób. Zarzuty,że \"kierownik nie idzie po dostawę\",czy \"nie myje podłogi\" są śmieszne.
Dla przykładu: Gdy w Mc\'Donaldsie jest spora kolejka,to nikt nie pyta,czy Pan Mc:Donalds,lub któryś z jego potomków przyjedzie pomóc smażyć (usunięte przez administratora) burgery.
ROLA LPP: Sprowadza się do kontaktu z kierownikiem salonu. Sprzedawcy nie mają nic wspólnego z tą firmą. Pracują jedynie w salonie,który należy do tej firmy. Wszelkie roszczenia oraz problemy ,rozwiązujecie ze swoim pracodawcą,a więc kierownikiem salonu. Pretensje więc do firmy LPP o cokolwiek są nieuzasadnione i wynikają z niewiedzy sprzedawców co do podstawowych zapisów umowy o pracę.
DOBRA RADA DLA CHCĄCYCH SIĘ ZATRUDNIĆ: Proponuję zapytać o konkretny salon. Najlepiej osób,które w nim pracują,bo takich którzy nie nadawali się do niczego,zostali zwolnieni i próbują ukazać te sklepy w jak najgorszym świetle, jest mnóstwo,szczególnie na tym forum. A w tej pracy jak wszędzie-są plusy i minusy.