Polska gospodarka wyszła z okresu gwałtownych wstrząsów w stanie, który na wykresach wygląda przyzwoicie, a w prognozach nawet obiecująco. Inflacja została sprowadzona w okolice celu, wzrost PKB wrócił do poziomów zgodnych z potencjałem, a napływ środków unijnych zapowiada solidne przyspieszenie inwestycji. Ten spokój – co coraz wyraźniej podkreślają ekonomiści – pozostaje jednak konstrukcją warunkową, opartą na czasie pożyczonym od przyszłości.
Wzrost, który jeszcze działa
Najbliższe kilkanaście miesięcy zapowiada się dobrze. Wzrost gospodarczy ma przyspieszyć dzięki inwestycjom finansowanym z funduszy unijnych, a struktura wzrostu ma być bardziej zrównoważona niż w latach, gdy konsumpcja była głównym paliwem gospodarki. Inwestycje publiczne i infrastrukturalne mają przejąć rolę motoru wzrostu, co daje nadzieję na trwalsze efekty. Jednocześnie dynamika płac i konsumpcji stopniowo słabnie, co ogranicza presję inflacyjną i sprzyja stabilizacji cen.
Inflacja opanowana, ale nie zamknięta
Choć inflacja zeszła do poziomów bliskich celu, ekonomiści nie uznają tematu za zamknięty. Skutki obniżek stóp procentowych dopiero zaczną działać na popyt krajowy, a w tle pozostają czynniki kosztowe, takie jak przyszłe zmiany regulacyjne w energetyce i transporcie. Ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji jest realne, nawet jeśli nie materializuje się natychmiast. To sytuacja wymagająca ostrożności, a nie triumfalizmu.
Finanse publiczne jako punkt zapalny
Najpoważniejsze zagrożenie czai się w finansach publicznych. Deficyt utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, a dług publiczny zbliża się do granic, które jeszcze niedawno uznawano za twarde ograniczenie. Koszty obsługi długu stają się potencjalną „ścianą”, o którą gospodarka może się uderzyć w momencie pogorszenia koniunktury. Scenariusz kryzysu „po polsku” nie musi oznaczać nagłego załamania waluty, lecz raczej cichą utratę pola manewru, wymuszone podwyżki podatków i nerwowe gaszenie pożarów przez bank centralny. To kryzys bez dramatycznych obrazów, ale z bardzo konkretnymi konsekwencjami.
Źródło: biznes.interia.pl