W Narodowym Banku Polskim narasta otwarty konflikt między prezesem Adamem Glapińskim a częścią zarządu. Spór, który dotąd toczył się za zamkniętymi drzwiami, wszedł w fazę otwartego buntu – z dokumentami, projektami uchwał i przerwanym posiedzeniem.
Rewolucja w regulaminie banku
Trzej członkowie zarządu – Piotr Pogonowski, Artur Soboń i Rafał Sura – zaproponowali zmiany w regulaminie NBP, które znacząco ograniczyłyby władzę prezesa i przywróciły realną kolegialność decyzji. Chodzi m.in. o uzależnienie premii i nagród Glapińskiego od zgody zarządu, redukcję liczby dyrektorów uczestniczących w posiedzeniach oraz wprowadzenie obowiązku szczegółowego protokołowania obrad. Pomysły te uderzają w model zarządzania, który od lat opiera się na dominującej pozycji prezesa i jego najbliższego otoczenia.
Glapiński kontratakuje
Prezes NBP, zaskoczony tempem działań podwładnych, odmówił wprowadzenia projektu do porządku obrad i przerwał posiedzenie. Co więcej, dyskusję nad zmianami przesunął aż na 20 stycznia 2026 roku. Jego reakcja – emocjonalna i publiczna – objęła także skargę do Rady Polityki Pieniężnej, która zaapelowała o „powściągliwość” i spokój. Ten gest został odebrany przez część obserwatorów jako próba wywarcia presji na buntujących się członków zarządu.
Piątka przeciw prezesowi
W tle sporu rośnie grupa jego oponentów. Do inicjatorów uchwały dołączyli Paweł Mucha i Marta Gajęcka, co daje większość zdolną przegłosować Glapińskiego. Właśnie dlatego, jak sugerują rozmówcy money.pl, prezes zdecydował się przerwać obrady – by uniknąć porażki. Trudno nie zauważyć, że konflikt przypomina sytuację w Trybunale Konstytucyjnym, choć tu stawką jest stabilność banku centralnego, a więc jednej z najważniejszych instytucji państwa.
Źródło: money.pl