Rada Polityki Pieniężnej po raz szósty w tym roku obniżyła stopy procentowe – tym razem o 0,25 pkt proc., sprowadzając główną stawkę do poziomu 4 proc. Decyzja, choć zgodna z oczekiwaniami rynku, wywołała mieszane emocje. Prezes NBP Adam Glapiński, który jeszcze niedawno żartował o „świętej tradycji” grudniowego spokoju, dziś mówi o sukcesie i stabilizacji.
Inflacja opanowana, czas na obserwację
Podczas konferencji prasowej Adam Glapiński przyznał, że NBP zakończył trzyletnią walkę z inflacją, która jeszcze w 2023 r. przekraczała 18 proc. Według niego spadek cen to efekt konsekwentnej polityki, choć – jak sam dodał – kuracja była bolesna. W listopadzie inflacja spadła do 2,4 proc., co prezes nazwał powodem do świętowania. Prognozy wskazują, że w kolejnych latach wskaźnik utrzyma się w przedziale 1,5–3,5 proc. „To moment na wypicie szampana” – mówił, dodając, że na tle Unii Europejskiej Polska wypada dziś wyjątkowo dobrze.
Rada w trybie wyczekiwania
Choć obniżka stóp to dobra wiadomość dla kredytobiorców, NBP zapowiada ostrożność w dalszych decyzjach. Glapiński podkreślił, że rada nie planuje szybkiej kontynuacji cięć. „Myślę, że RPP będzie chciała przejść w stan wyczekiwania i przyjrzeć się skutkom dotychczasowych działań” – stwierdził, wskazując na konieczność stabilizacji polityki pieniężnej. Jego zdaniem obecny poziom oprocentowania jest odpowiedni, a przestrzeń do luzowania ogranicza wysoki deficyt finansów publicznych.
Szampan z nutą ostrożności
Choć prezes NBP nie ukrywa satysfakcji z powrotu inflacji do celu, ton jego wypowiedzi nie był euforyczny. Wskazał, że bank centralny nadal będzie działał konserwatywnie, a każda decyzja o zmianie stóp zależeć będzie od nowych danych gospodarczych. Obniżki stóp – jak przypomniał – już teraz przyniosły wymierne korzyści, zmniejszając koszty obsługi długu publicznego o 25 mld zł w dwa lata. Glapiński, w swoim stylu, podsumował to z lekkim uśmiechem: „To moment na wypicie szampana, ale bez przesady – wciąż trzeba pilnować kieliszka”.
Źródło: businessinsider.com.pl