Polski handel detaliczny znalazł się w trudnym momencie. Choć sklepy są pełne klientów, coraz trudniej znaleźć tych, którzy mieliby ich obsłużyć. Sprzedawcy i kasjerzy stali się dziś pracownikami deficytowymi, a ich brak zaczyna być odczuwalny niemal w każdej sieci handlowej.
Z danych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wynika jasno – zatrudnienie w retailu to dziś wyzwanie. Potwierdza to raport Tikrow: aż 84 proc. pracodawców z branży przyznaje, że rekrutacja na stanowiska szeregowe sprawia im trudność. Powód? Niskie zarobki, przeciążenie obowiązkami i brak realnych możliwości rozwoju.
Gdzie są chętni do pracy?
Kasjerzy i sprzedawcy coraz częściej rezygnują z pracy, zanim jeszcze dobrze ją rozpoczną. Wielu odchodzi w ciągu kilku pierwszych tygodni. Powody są różne: za niskie wynagrodzenie, poczucie niedocenienia, brak szkoleń i zbyt duża presja. Pracownicy mówią wprost – to nie brak chęci, to brak warunków.
Sytuacja ta może mieć realne konsekwencje nie tylko dla firm, ale też dla klientów. Mniej pracowników oznacza dłuższe kolejki, zmniejszoną dostępność usług i niższą jakość obsługi. Tymczasem liczba sklepów nie maleje. Wzrost konkurencji wymusza elastyczność – ale bez rąk do pracy, żadne strategie nie zadziałają.
Co zatrzyma sprzedawcę?
Firmy próbują przeciwdziałać. Wprowadzają premie, benefity i elastyczne grafiki, ale to wciąż za mało. Aż 91 proc. pracowników deklaruje, że to właśnie premia motywuje ich najbardziej. Same dodatki socjalne nie wystarczą, jeśli podstawowe warunki pracy nie są satysfakcjonujące.
Branża potrzebuje zmiany podejścia – nie tylko do zatrudniania, ale przede wszystkim do traktowania pracownika. Sprzedawca to dziś nie tylko osoba za ladą. To pierwszy kontakt klienta z marką, ambasador sklepu, a często również rozjemca w trudnych sytuacjach. Nie da się prowadzić skutecznego handlu bez ludzi – a dziś właśnie ich najbardziej brakuje.
Źródło: bankier.pl
Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/sklep-spo%C5%BCywczy-supermarket-sprzeda%C5%BC-2619380/