Rodzinne konflikty w najbogatszych polskich rodzinach często budzą emocje, ale spór w rodzinie Zygmunta Solorza – jednego z najpotężniejszych polskich przedsiębiorców – wydaje się szczególnie skomplikowany. Tobias Solorz, Piotr Żak i Aleksandra Żak, dzieci właściciela Cyfrowego Polsatu, wydały oświadczenie w odpowiedzi na wywiad ojca opublikowany w „Forbesie”. Podkreślają w nim swoją troskę o zdrowie i bezpieczeństwo ojca oraz zapowiadają kroki prawne przeciwko osobom, które – według ich słów – nadużyły jego zaufania. Jak doszło do tak dramatycznej eskalacji?
Rodzinne spory o sukcesję i kontrolę nad fundacjami
Wywiad Zygmunta Solorza ujawnia trudności związane z przekazaniem władzy nad jego imperium biznesowym. W 2022 roku miliarder stworzył mechanizm „sukcesji za życia”, który zakładał stopniowe wprowadzanie dzieci do zarządów kluczowych spółek. W sierpniu 2024 roku podpisano dokumenty przekazujące współkontrolę nad fundacjami TiVi i Solkomtel dzieciom Solorza. Według oświadczenia rodzeństwa, procedura ta została przeprowadzona zgodnie z prawem i była wynikiem świadomej decyzji ich ojca, potwierdzonej przez notariusza obecnego na miejscu.
Jednak Solorz senior zmienił zdanie już dzień później, co – zdaniem jego dzieci – wynikało z manipulacji osób trzecich, w tym czwartej żony biznesmena, Justyny Kulki. Jak twierdzą Tobias, Piotr i Aleksandra, próby nawiązania bezpośredniego kontaktu z ojcem były przez te osoby blokowane. „Nie pozwolimy, by ktoś nadużywał zaufania naszego Taty i przejął kontrolę nad jego majątkiem” – czytamy w oświadczeniu.
Stan zdrowia Zygmunta Solorza – troska czy manipulacja?
Kwestia zdrowia seniora rodu stała się osią konfliktu. Dzieci podkreślają, że ich działania mają na celu ochronę ojca, a jego stan zdrowia budzi poważne obawy. Tymczasem sam Solorz w wywiadzie dla „Forbesa” kwestionuje te intencje, nazywając zarzuty o pogarszający się stan zdrowia „sztucznie wywołanymi na potrzeby spraw sądowych”. „Zawsze chciałem przekazać dzieciom kontrolę nad moim majątkiem, ale w odpowiednim momencie” – powiedział.
Nieporozumienia na tym polu prowadzą do jeszcze większych napięć. W wywiadzie miliarder przyznał, że wielokrotnie ulegał prośbom dzieci o przyspieszenie przekazania majątku. „Okazało się, że chcieli to wszystko otrzymać dużo wcześniej, niż planowałem” – stwierdził, dodając, że brak doświadczenia i „niewdzięczność” dzieci stały się dla niego poważnym problemem.
Walka o majątek i reputację
W tle rodzinnych sporów pojawia się wątek sukcesji jako wyzwania dla każdego dużego biznesu rodzinnego. Dzieci Zygmunta Solorza zapowiedziały, że skorzystają z wszelkich dostępnych instrumentów prawnych, by chronić dziedzictwo stworzone przez ojca i nie dopuścić do jego utraty. „Jako rodzeństwo i współzarządzający majątkiem działamy w obronie naszego Taty i jego dziedzictwa” – napisali w oświadczeniu.
Z drugiej strony Solorz senior uważa, że publiczne pranie rodzinnych brudów szkodzi jego biznesowi. „Niepotrzebnie zrobiono wokół mnie aferę, to nie jest dobre dla spółki, czyli tak naprawdę dla nas wszystkich” – skomentował. Miliarder wyraził również żal, że jego dzieci posunęły się do medialnych wystąpień, zamiast rozwiązać sprawy wewnętrznie.
Apel o dialog i zakończenie konfliktu
Mimo zaostrzającego się sporu, dzieci Solorza deklarują chęć polubownego zakończenia sprawy. W oświadczeniu apelują do Justyny Kulki i Jerzego Modrzejewskiego o umożliwienie im bezpośredniego spotkania z ojcem. Na razie jednak konflikt zdaje się pogłębiać, a każda ze stron obstaje przy swojej wersji wydarzeń.
Rodzinne tarcia w imperium Solorza to przypomnienie, że sukcesja, nawet w najbogatszych rodzinach, to proces trudny i często bolesny. Czy uda się znaleźć porozumienie? A może konflikt ten stanie się kolejną lekcją dla przyszłych pokoleń o wyzwaniach związanych z przekazaniem majątku? Na razie odpowiedzi na te pytania pozostają w zawieszeniu.
Źródło: money.pl