Drobni handlowcy, którzy na co dzień prowadzą sprzedaż na lokalnych targowiskach i straganach, mimo pogłębiających się zaległości względem zobowiązań finansowych radzą sobie znacznie lepiej niż w okresie po pandemii. Dzięki swojej ogromnej popularności, zadłużenia takich osób są sprawniej regulowane mimo wysokiej inflacji i cen żywności.

Raport „Polacy na bazarach” przygotowany dla BIG InfoMonitora wskazał na rosnące zadłużenie w tym sektorze handlu, ale jednocześnie podkreślił utrzymującą się, wysoką popularność tego typu miejsc wśród Polaków.
Obowiązkowe zakupy na targu i bazarze
Dla Polaków zwyczaj kupowania świeżych produktów w miejscach takich jak targowisko czy bazar jest niezwykle popularny. Jak wskazują wyniki raportu, aż 9 na 10 badanych odwiedza takie miejsca, a co trzeci kupuje tam minimum raz w tygodniu. Okazuje się, że tylko 14% respondentów nie chodzi na targowiska i bazarki, ale wynika to głównie z faktu, że w okolicy zamieszkania nie ma takich obiektów handlowych. Warto podkreślić, że wśród odwiedzających takie miejsca przynajmniej dwa lub trzy razy w ciągu miesiąca są również osoby młode, w wieku między 18 a 24 lata. Na ogół jest to zwyczaj mieszkańców wielkich miast, gdzie ponad 73% chodzi regularnie na bazary po świeże produkty. Z kolei forma kupowania na targowisku jest najbardziej popularna wśród lokalizacji takich jak województwo łódzkie i lubelskie, a najmniej stosowana w zachodniopomorskim, pomorskim i opolskim.
Zadłużenie rośnie, ale jest stabilnie
W raporcie można przeczytać, że choć zaległości finansowe dalej ulegają zwiększeniu, to jednocześnie ubyło ponad 206 niesolidnych płatników. Samo zadłużenie w maju względem przedsiębiorców z targowisk wyniosło około 84 mln zł, czyli o ponad 4,5 mln zł więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Jak wskazał Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor:
„Mimo przyrostu zaległości – sytuacja finansowa tego biznesu zdaje się stabilizować. Po pierwsze ubyło 206 niesolidnych płatników, a dynamika przyrostu nieopłaconych w terminie zobowiązań nie jest już tak wysoka, jak w pierwszym roku pandemii. W okresie od marca 2020 do marca 2021 kwota zaległości wzrosła o przeszło 7 mln zł i to mimo tego, że hale targowe były wówczas uznawane za bezpieczne miejsce zakupów”.
Popularność tego typu miejsc handlowych, która wynika często z przekonania konsumentów, że niewielkie sklepy oferują produkty lepszej jakości (tak twierdzi 40% badanych) czy większego zaufania do małych przedsiębiorców z lokalnego biznesu (tak twierdzi 38% badanych) będzie nadal wpływać na uzyskiwanie równowagi w kwestii zadłużenia. Ze względu na stałą liczbę klientów i ich sentyment względem takich miejsc, wszyscy mogą być spokojni o przyszłość targowisk.