Z jednej strony branża e-commerce szykuje się na cięcie kosztów, z drugiej według badań lepiej radzi sobie z kryzysem niż handel stacjonarny. Szansą dla e-handlu jest zmiana zachowań zakupowych niwelująca skutki spowolnienia gospodarczego.

Dynamiczny rozwój branży e-commerce, który dodatkowo przyśpieszyła pandemia, stoi teraz pod znakiem zapytania. E-handel nie pozostaje obojętny na rosnące koszty prowadzenia działalności i ogólne spowolnienie na rynku. W wielu kategoriach można jednak zauważyć nie tyle spadek zamówień, co zmianę w zachowaniach klientów.
Zwolnienia w branży e-commerce
Jak wskazuje „Rzeczpospolita”, sklepy internetowe sygnalizują perspektywę cięcia kosztów, a tym samym również redukcję etatów. Ośrodek analityczny Statista szacuje, że w tym roku nastąpi wzrost poniżej 10%, który przy utrzymującej się, dwucyfrowej inflacji wymaga mocniejszego ograniczenia kosztów. Według wypowiadającego się dla gazety Sebastiana Błaszkiewicza, dyrektora sprzedaży Unity Group, firmy internetowe muszą mierzyć się z szeregiem niekorzystnych czynników:
- wysoka inflacja;
- spowolnienie gospodarcze;
- rosnące zadłużenie Polaków;
- niepewność przyszłości, co wpływa na ostrożniejsze planowanie wydatków.
E-commerce poradzi sobie z kryzysem?
Możliwe, że sklepy internetowe przejdą przez ten trudny czas jednak bez drastycznych zmian. Badanie OpinionWay opisywane w Rzeczpospolitej dostarcza ciekawych wniosków. Choć zdecydowana większość badanych odczuwa wpływ inflacji, aż 64% nie zmieniło swoich zachowań zakupowych w Internecie. Respondenci mają za to więcej planować, szukać promocji, a także zwracać uwagę na bezpłatną dostawę i zwrot. Na korzyść sklepów internetowych przemawia również fakt, że dotyczą ich mniejsze koszty utrzymania infrastruktury, mają większe możliwości dotarcia do potencjalnych klientów i elastyczniejsze metody wprowadzania obniżek niż handel stacjonarny.