Od kilku lat rząd zapowiadał zmiany w systemie ozusowania umów cywilnoprawnych, jednak żaden z nich nie wprowadził rewolucji w życie. Pomimo presji ze strony Komisji Europejskiej, umowy zlecenie i umowy o dzieło pozostaną nieoskładkowane przynajmniej do 2026 roku. Wprowadzenie reformy w styczniu 2025 r. stało się niemożliwe z powodu braku zgody w koalicji oraz trudności związanych z umowami o dzieło. Jakie zmiany nas czekają i dlaczego reforma jest tak kontrowersyjna?

Dlaczego reforma ozusowania jest opóźniona?

Reforma, która zgodnie z Krajowym Planem Odbudowy miała wejść w życie od 1 stycznia 2025 roku, napotyka na opór wewnątrz rządu. Pomimo gotowego projektu, brak jest zgody koalicyjnej na jego przyjęcie, co opóźnia wdrożenie zmian. Jak podkreślają źródła z Ministerstwa Rodziny, plan reformy został omówiony na Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów (KERM) już w sierpniu 2024 roku, jednak nie uzyskał zielonego światła z powodu braku konsensusu.

Największym problemem pozostają umowy o dzieło, które mają swoje specyficzne regulacje i obecnie nie podlegają żadnym składkom na ubezpieczenia społeczne. W sierpniu, mimo gotowego projektu, prace legislacyjne nad reformą zostały wstrzymane przez inne pilne sprawy, takie jak powódź, co sprawiło, że temat ozusowania zszedł z agendy. KERM ma ponownie rozważyć projekt w październiku, jednak nawet jeśli wejdzie on na ścieżkę legislacyjną, wejście w życie nowych przepisów w 2025 roku wydaje się mało prawdopodobne.

Umowa o dzieło jako kość niezgody

Umowy o dzieło stanowią główny punkt sporny w reformie. Obecnie są one jedyną formą umów cywilnoprawnych, które nie wymagają odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne. Według planów rządu, wszystkie umowy cywilnoprawne, w tym umowy o dzieło, miałyby zostać objęte obowiązkowym oskładkowaniem. Jednak ten pomysł budzi kontrowersje, zarówno wśród zleceniodawców, jak i zleceniobiorców, którzy obawiają się negatywnych skutków finansowych.

Dr hab. Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, wskazuje, że reforma przewiduje wprowadzenie składek emerytalnych, rentowych, chorobowych i wypadkowych od wszystkich umów cywilnoprawnych. Wyjątkiem miałyby być jedynie umowy zawierane przez studentów i uczniów do 26. roku życia. W obliczu oporu społecznego oraz braku zgody politycznej, resort pracy rozważał różne opcje, w tym możliwość wprowadzenia składek wyłącznie dla osób, które dobrowolnie opłacają składkę zdrowotną. Problemem jest jednak spełnienie wymogów Komisji Europejskiej, która nie przewiduje ulg ani wyjątków w tym zakresie.

Skutki ozusowania umów cywilnoprawnych

Ozusowanie umów zlecenia i umów o dzieło będzie miało znaczący wpływ na rynek pracy. Obecnie, pracownicy na umowach cywilnoprawnych płacą składki tylko do wysokości minimalnego wynagrodzenia, czyli do 4300 zł brutto. Wszystko, co powyżej tej kwoty, jest wolne od składek, co sprawia, że wielu pracowników i pracodawców wybiera tę formę zatrudnienia. Z danych GUS wynika, że w 2023 roku na umowach zlecenia pracowało ponad 2,3 mln osób.

Reforma ozusowania oznacza, że osoby zarabiające na podstawie takich umów będą musiały odprowadzać pełne składki ZUS, co zmniejszy ich wynagrodzenie netto. Dla przykładu, pracownik zarabiający 5 tys. zł brutto otrzyma na rękę mniej o około 500 zł, o ile pracodawca nie zdecyduje się podnieść kwoty brutto. To jednak stawia firmy przed dylematem, gdyż wyższe koszty zatrudnienia mogą negatywnie wpłynąć na ich konkurencyjność.

Ekspert dr Tomasz Lasocki podkreśla, że reforma jest konieczna, aby zlikwidować luki prawne i zapewnić pracownikom większą stabilność oraz ochronę socjalną. Przewiduje on, że wdrożenie zmian poprawi konkurencyjność na rynku pracy i przyszłe świadczenia emerytalne. Z drugiej strony, związki zawodowe i przedsiębiorcy obawiają się, że zbyt szybkie wprowadzenie reformy bez odpowiedniego okresu przejściowego może przynieść więcej szkód niż korzyści.

Reforma dotknie nie tylko pracowników, ale również przedsiębiorców, którzy muszą przygotować się na zwiększenie kosztów pracy. Lasocki apeluje o szybkie uchwalenie ustawy z odpowiednim vacatio legis, które da firmom czas na dostosowanie się do nowych przepisów. Wciąż jednak nie wiadomo, jak ostatecznie będzie wyglądać projekt ustawy i czy uda się go przeforsować przed 2026 rokiem.

Źródło: businessinsider.com.pl