Jeszcze kilka dni temu marcowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej wydawała się formalnością. Rynek niemal jednogłośnie zakładał powrót do obniżek. Weekendowa eskalacja konfliktu na linii USA–Izrael–Iran sprawiła jednak, że do równania weszła zmienna, której nie da się zamknąć w arkuszu kalkulacyjnym. Geopolityka znów zagląda bankierom centralnym przez ramię.
Rynek wciąż wierzy w cięcie
Przed zaostrzeniem sytuacji scenariusz bazowy był klarowny: ruch w dół o 25 punktów bazowych i zejście stopy referencyjnej do 3,75 proc. Wyceny rynkowe, mimo wzrostu cen ropy, nadal przypisują takiej decyzji wysokie prawdopodobieństwo. Ekonomiści wskazują na inflację na poziomie 2,2 proc. w styczniu oraz wyhamowanie dynamiki płac do 6,1 proc. r/r, co potwierdza słabnięcie presji popytowej.
Nowa projekcja NBP ma pokazać inflację stabilnie w celu. Jeśli tak się stanie, argumenty za wznowieniem łagodzenia polityki pieniężnej pozostaną mocne. Część analityków podkreśla, że nawet przy wyższych cenach surowców realne stopy procentowe pozostają wysokie, co daje przestrzeń do ograniczonego ruchu bez utraty kontroli nad procesem dezinflacji.
Ropa, dolar i nerwowość
Konflikt przełożył się na wzrost notowań ropy oraz umocnienie dolara. To podwójne uderzenie w złotego podbija koszt importowanych surowców, a w konsekwencji może podnieść wskaźnik CPI w krótkim terminie. Szacunki mówią o możliwym dodatkowym wzroście inflacji o 1,5–2 pkt proc. w perspektywie kwartału przy silnym skoku cen ropy.
Jednocześnie rynki długu reagują umiarkowanie. Rentowności obligacji dwuletnich pozostają poniżej 3,60 proc., co sugeruje, że inwestorzy nadal oczekują obniżek. W tej sytuacji brak cięcia mógłby wywołać silniejszą reakcję rynkową niż sam ruch w dół. Decyzja przestaje być wyłącznie techniczna, staje się komunikatem o tym, jak Rada interpretuje globalne ryzyko.
Ostrożność czy „wojenna heurystyka”
Część ekonomistów ostrzega przed emocjonalnym odruchem w myśl zasady: w czasie wojny stóp się nie obniża. Taki wybór oznaczałby pauzę do momentu uspokojenia sytuacji i sygnał, że RPP obawia się trwalszego wzrostu inflacji. Problem w tym, że konflikt może okazać się krótkotrwały, a ropa – jak bywało wcześniej – wróci do poziomów sprzed szoku.
Dlatego wielu analityków skłania się ku scenariuszowi obniżki połączonej z ostrożnym komunikatem. Cięcie teraz daje Radzie większą elastyczność w kolejnych miesiącach, pozwalając reagować na rozwój wydarzeń bez gwałtownych zwrotów narracyjnych. Marcowa decyzja stanie się więc testem nie tylko dla polityki pieniężnej, lecz także dla odporności na presję geopolityczną, która w jednej chwili potrafi zmienić klimat całej debaty.
Źródło: money.pl