Ceny ropy rosną podczas ostatniej sesji tygodnia, a inwestorzy z niepokojem patrzą na relacje między USA i Iranem. Rozmowy w Genewie przyniosły deklaracje o postępie, jednak napięcie w regionie nie słabnie. Rynki reagują na każdy sygnał – zarówno dyplomatyczny, jak i militarny.
Notowania reagują na geopolitykę
Baryłka WTI w dostawach na kwiecień kosztuje 65,70 dol., a Brent osiąga poziom 71,24 dol. Wzrosty nie są gwałtowne, lecz wyraźne. Inwestorzy kalkulują ryzyko, obserwując rozmieszczanie amerykańskich sił na Bliskim Wschodzie. USA zgromadziły tam największy kontyngent od czasu wojny w Zatoce Perskiej w 2003 roku, w tym dwa lotniskowce. Jednocześnie Marynarka Wojenna ograniczyła personel w kwaterze Piątej Floty w Bahrajnie do poziomu określanego jako krytyczny. Podobny ruch poprzedzał wcześniejsze uderzenia na irańskie instalacje.
Rozmowy bez przełomu
W Genewie, przy mediacji Omanu, odbyła się kolejna runda negocjacji. Minister spraw zagranicznych tego kraju mówi o „znaczącym postępie” i zapowiada dalsze rozmowy w Wiedniu. Amerykańskie źródła sygnalizują jednak rozczarowanie. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian ponownie zapewnił, że Teheran nie dąży do broni jądrowej, powołując się na fatwę Alego Chameneia zakazującą jej posiadania. Waszyngton i Tel Awiw patrzą na te deklaracje z rezerwą.
OPEC+ na horyzoncie
Na rynku nie widać paniki, co podkreślają zarządzający funduszami. Eskalacja i dyplomacja pozostają równoległymi scenariuszami, a ceny reagują na oba. W niedzielę kraje OPEC+ zdecydują o polityce dostaw w kwietniu. Traderzy wiedzą, że w obecnej atmosferze każda decyzja może stać się kolejnym impulsem dla notowań.
Źródło: money.pl