Marzec 2025 roku miał być punktem wyjścia do rozmów o obniżkach stóp procentowych w Polsce. To właśnie wtedy członkowie Rady Polityki Pieniężnej (RPP) zgodnie ustalili, że rozpoczną dyskusję na ten temat. Jednak jak wynika z ostatnich wydarzeń, prezes Narodowego Banku Polskiego, Adam Glapiński, wyłamał się z tej wspólnej umowy, przesuwając potencjalne rozmowy na późniejszy termin. Ludwik Kotecki, członek RPP, w ostrych słowach skomentował to zachowanie, podkreślając, że marzec pozostaje kluczowym miesiącem na rozpoczęcie działań.

Marzec jako przełomowy moment – skąd taka decyzja?

Ludwik Kotecki jasno wskazuje, dlaczego marzec 2025 roku jest właściwym czasem na rozpoczęcie rozmów o obniżkach stóp procentowych. To właśnie wtedy na rynku pojawi się szereg kluczowych danych, które pozwolą na dokładniejsze prognozy gospodarcze. Jednym z najważniejszych elementów będzie nowa projekcja inflacyjna NBP. Prognozy wskazują, że inflacja, w tym inflacja superbazowa, zacznie stopniowo spadać od pierwszego kwartału 2025 roku, co stworzy warunki do rozpoczęcia luzowania polityki pieniężnej.

Kotecki podkreśla, że w marcu będzie można przeanalizować wpływ zmian administracyjnych, takich jak ceny energii, woda czy kanalizacja, które często są regulowane na początku roku. Ważnym aspektem będzie również obserwacja, czy wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym z początku 2024 roku przestanie wpływać na dynamikę płac w całej gospodarce. „Marzec jest idealnym miesiącem na rozpoczęcie rozmów, a inflacja już wtedy powinna się stabilizować” – przekonuje Kotecki.

Spór w RPP – dlaczego Glapiński odsuwa decyzje o obniżkach?

W ostatnich tygodniach prezes Adam Glapiński wyraził opinię, że rozmowy o obniżkach stóp mogą rozpocząć się dopiero w październiku 2025 roku, a same decyzje zapadną najwcześniej w 2026 roku. Takie stanowisko wywołało burzę wśród członków RPP. Kotecki, w mocnych słowach, zarzuca Glapińskiemu złamanie wcześniejszej umowy. „Nie wiem, co kieruje prezesem. Mam nadzieję, że nie są to powiązania z politykami obecnej opozycji” – powiedział wprost.

Według Glapińskiego, odroczenie rozmów jest podyktowane możliwością ponownego wzrostu inflacji w drugiej połowie 2025 roku. Ma to być efektem administracyjnego znoszenia tarcz antyinflacyjnych, takich jak odmrożenie cen energii elektrycznej. Jednak Kotecki uważa, że takie zmiany nie są wynikiem rynkowych procesów inflacyjnych, a jedynie korektą administracyjną. „RPP nie powinna reagować na decyzje, na które nie ma wpływu” – zaznaczył. Jednocześnie wskazał, że opóźnienie w podejmowaniu działań może negatywnie wpłynąć na konkurencyjność polskiej gospodarki, szczególnie w kontekście spowolnienia w Europie.

Ostrożne podejście do obniżek – jakiego scenariusza możemy się spodziewać?

Chociaż wśród członków RPP panuje zgodność co do konieczności rozpoczęcia rozmów w 2025 roku, podkreślają oni, że ewentualne obniżki stóp procentowych muszą być stopniowe. „Nie większe niż 25 punktów bazowych” – precyzuje Kotecki. Powodem jest wciąż utrzymujący się dystans do celu inflacyjnego, który wynosi 2,5 proc. z możliwym odchyleniem o 1 punkt procentowy.

Ostrożność w podejmowaniu decyzji ma na celu uniknięcie sytuacji, w której konieczne byłoby cofanie obniżek w przypadku niespodziewanych zawirowań gospodarczych. Równocześnie Kotecki wskazuje, że Polska musi dostosować swoją politykę monetarną do globalnych trendów. „Wszystkie ważne banki centralne już rozpoczęły cykle luzowania. Polska nie może być wyjątkiem, bo odbije się to negatywnie na naszych eksporterach” – przestrzega.

Rozbieżności w RPP oraz różne wizje przyszłej polityki monetarnej wprowadzają dodatkową niepewność na rynku. Niemniej jednak Kotecki pozostaje przekonany, że kluczowe decyzje powinny zapaść w pierwszej połowie 2025 roku, co pozwoli na stabilizację gospodarki i poprawę sytuacji kredytobiorców.

Źródło: rp.pl