Każdy dodatkowy rok spędzony w pracy może wyraźnie zwiększyć wysokość przyszłej emerytury – nawet o kilkanaście procent. ZUS opublikował nowe wyliczenia, które jasno pokazują, jak kapitał zgromadzony na koncie i wiek przejścia na świadczenie wpływają na miesięczną wypłatę.
Kapitał i wiek, czyli dwa klucze do wyższej emerytury
System emerytalny w Polsce działa w oparciu o sumę składek, które pracownik odprowadza w trakcie kariery zawodowej. ZUS przypomina, że przy obliczaniu świadczenia uwzględnia się zwaloryzowane składki zgromadzone na koncie i subkoncie, a także kapitał początkowy oraz średnie dalsze trwanie życia wyrażone w miesiącach. Dla osoby w wieku 60 lat każde 100 tys. zł to 375,38 zł miesięcznej emerytury. Pięć lat później ta sama kwota daje już 452,90 zł. Różnica jest więc znacząca i staje się jednym z najważniejszych argumentów za wydłużeniem aktywności zawodowej.
Żeby osiągnąć emeryturę minimalną, wynoszącą obecnie 1878,91 zł, 60-latek musi zgromadzić ponad 500 tys. zł. W przypadku osoby przechodzącej na świadczenie w wieku 65 lat wystarczy o około 80 tys. zł mniej. To obrazowe pokazanie, że każdy rok pracy nie tylko powiększa zgromadzone składki, lecz także skraca przewidywany czas pobierania świadczenia, co bezpośrednio przekłada się na jego wysokość.
Dlaczego opłaca się pracować dłużej
ZUS wskazuje trzy mechanizmy, które decydują o tym, że wydłużenie aktywności zawodowej daje tak wyraźny efekt. Po pierwsze – dodatkowe składki powiększają kapitał emerytalny. Po drugie – kolejne waloryzacje podnoszą wartość już zgromadzonych środków. Po trzecie – im później ktoś przechodzi na emeryturę, tym krótszy jest okres prognozowanej wypłaty, co podnosi miesięczną kwotę świadczenia. Na końcowym etapie kariery to waloryzacja okazuje się często ważniejsza od samych składek, bo działa na większą bazę kapitału.
Warto pamiętać, że obecnie 60-latek pobiera emeryturę przeciętnie przez 22,2 roku, a 65-latek przez 18,4 roku. ZUS zauważa, że to o 18–20 procent dłużej niż w 1999 roku. Ta statystyka niesie jednak pewien paradoks – z jednej strony żyjemy dłużej, z drugiej za tę samą kwotę składek świadczenie jest dziś o 8–9 procent niższe niż na początku reformy systemu. Z jednej perspektywy można to uznać za problem, z innej – za konsekwencję dłuższego życia, które trzeba jakoś sfinansować.
Coraz więcej pracujących emerytów
ZUS podkreśla, że liczba osób, które decydują się łączyć emeryturę z dalszą pracą, systematycznie rośnie. W 2024 roku 67,6 procent uprawnionych przeszło na świadczenie od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego, ale jednocześnie ponad 1,2 miliona osób w tym wieku pozostawało aktywnych zawodowo. Spośród nich 989,9 tys. odprowadzało składki – o 1,9 procent więcej niż rok wcześniej.
Pod koniec 2024 roku liczba pracujących emerytów wyniosła 872,6 tys. i była wyższa o 2,2 procent w porównaniu z 2023 rokiem. W ciągu dekady populacja emerytów aktywnych zawodowo wzrosła o ponad połowę, podczas gdy całkowita liczba osób pobierających świadczenia zwiększyła się jedynie o jedną czwartą. Ciekawy pozostaje też rozkład demograficzny – w tej grupie dominują kobiety, które stanowią ponad 58 procent wszystkich pracujących emerytów.
Ta tendencja pokazuje, że Polacy nie tylko coraz częściej zdają sobie sprawę z korzyści wynikających z wydłużenia pracy, lecz także chętnie z nich korzystają. Być może jest to wyraz zmieniającej się mentalności, ale też dowód na to, że bezpieczeństwo finansowe w późniejszym wieku staje się wartością, dla której warto pozostać aktywnym zawodowo dłużej niż wymaga tego ustawowy próg.