Poranna kawa przestaje być drobnym rytuałem, a zaczyna być pozycją w domowym budżecie, którą coraz trudniej ignorować. Najnowsze dane pokazują wyraźnie: podwyżki już się wydarzyły, a kolejne są bardzo prawdopodobne.

Mielona pod presją arabiki

W ubiegłym roku kawa mielona zdrożała o 30,1 proc., podczas gdy rozpuszczalna o 15,7 proc. Różnica nie jest przypadkowa. Segment mielony opiera się głównie na arabice, której ceny w ostatnich miesiącach gwałtownie rosły. Robusta, dominująca w kawie rozpuszczalnej, drożała wolniej. Do tego w przypadku mielonej szybciej przeniesiono na półki rosnące koszty energii, transportu i finansowania. Łańcuch dostaw był napięty, promocji ubyło, a wyższe ceny bazowe zostały z nami na dłużej.

Handel testuje cierpliwość klientów

Producenci kawy rozpuszczalnej dysponują wyższymi marżami i długoterminowymi kontraktami, co pozwoliło im częściowo zamortyzować presję kosztową. W sklepach coraz częściej zobaczymy mechanizmy typu pack-price i akcje promocyjne, które mają sprawdzić elastyczność popytu. Nie oznacza to jednak powrotu do cen sprzed 2024 roku – część wzrostów już wrosła w strukturę kosztów.

Co dalej z cenami?

Eksperci przewidują, że w pierwszym półroczu kawa mielona może zdrożeć o 4–8 proc. rok do roku, a rozpuszczalna o 2–5 proc. Choć ceny surowca na rynkach światowych spadły względem zeszłorocznych szczytów, w grze pozostają kursy walut i koszt pieniądza. Filiżanka kawy wciąż będzie pachnieć tak samo, ale rachunek przy kasie może jeszcze lekko zaskoczyć.

Źródło: money.pl