Premier Donald Tusk wrócił do siedziby GPW z przekazem, który ma nadać ton całemu 2026 roku. Po „roku przełomu” przyszedł czas na – jak to ujął – „rok przyspieszenia turbo”. Rząd chce przekonać, że polska gospodarka nie tylko utrzymała tempo, lecz wchodzi na wyższy bieg mimo napięć za wschodnią granicą i niepewności w Europie.
Wzrost i inwestycje jako fundament
Szef rządu wskazał na twarde liczby: 3,6 proc. wzrostu PKB w 2025 r. oraz prognozowany 10-procentowy wzrost inwestycji w 2026 r.. Wśród motorów wymienił zarówno duże projekty infrastrukturalne, jak i nakłady na naukę, technologie oraz start-upy. Mocny złoty i duże zainteresowanie polskimi obligacjami mają potwierdzać stabilność finansów. Premier podkreślił też rosnące płace i bardzo niskie bezrobocie, które – jego zdaniem – zwiastują trwały trend.
Pieniądze z UE i nowe projekty
Rząd liczy na rekordowy napływ środków z Unii Europejskiej. Kończy się część grantowa KPO, ruszają kolejne transze z budżetu unijnego, a program SAFE ma przynieść dodatkowe wsparcie. W tle pojawiają się inwestycje energetyczne, kolejowe oraz zapowiedzi przyspieszenia prac nad projektem Port Polska i atomem. To ma wzmocnić impuls rozwojowy i utrzymać wzrost powyżej średniej unijnej.
Optymizm kontra polityczna narracja
Premier mówi o zagranicznej zazdrości i rosnącej pozycji polskich firm. Jednocześnie przyznaje, że „rok turbo” pozostaje zadaniem do wykonania. Analitycy zwracają uwagę, że poprawa nastrojów społecznych wymaga jasnego wskazania źródeł sukcesu. W siedzibie GPW wybrzmiał więc nie tylko ekonomiczny komunikat, ale też polityczna próba nadania tej poprawie konkretnego autora.
Źródło: money.pl