Awaria BLIK-a, która sparaliżowała płatności 1 listopada, miała – według rządu – źródło poza granicami Polski. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ogłosił, że za atakiem DDoS na infrastrukturę rozliczeniową stoją Rosja i Białoruś. Użytkownicy w całym kraju przez kilka godzin nie mogli wygenerować kodów ani wysyłać przelewów na telefon, co wywołało zrozumiałe zdenerwowanie. Choć system przywrócono do działania stosunkowo szybko, dyskusja o cyberbezpieczeństwie zyskała nowy wymiar.
Gawkowski: „Atak spoza Polski”
W rozmowie w programie Tłit Wirtualnej Polski wicepremier Gawkowski potwierdził, że wszystkie ślady prowadzą do serwerów zlokalizowanych w Rosji i na Białorusi. Jak zapewnił, służby reagują na każdy incydent od momentu jego zgłoszenia i współpracują z instytucjami finansowymi w celu zabezpieczenia danych. Według resortu cyfryzacji atak miał charakter DDoS – czyli próbę przeciążenia serwerów poprzez masowe wysyłanie zapytań z tysięcy urządzeń, co skutkuje spowolnieniem lub całkowitym zatrzymaniem usług.
Niektórzy obserwatorzy podchodzą jednak do tych deklaracji z rezerwą. Gawkowski już wcześniej sugerował rosyjskie ataki DDoS, gdy w rzeczywistości zawiodła infrastruktura rządowa – jak przy głośnej awarii systemu składania PIT-ów. Z tej perspektywy jego słowa warto traktować z ostrożnością: nie każde przeciążenie musi oznaczać cyberwojnę.
Szybka reakcja, bezpieczeństwo środków
Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich podkreślił, że awaria została sprawnie zlokalizowana i usunięta, a klienci nie utracili żadnych środków. Zapewnił, że system BLIK oraz infrastruktura bankowa pozostają bezpieczne, a podobne incydenty są na bieżąco monitorowane. Dodał również, że „to jest taki czas, kiedy trzeba być ostrożnym”, apelując do klientów o zachowanie spokoju i rozsądku w sytuacjach, które łatwo mogą zostać wykorzystane przez oszustów.
Nowa rzeczywistość cyfrowa
Coraz częstsze awarie i cyberataki stają się nieodłączną częścią świata, w którym cyfrowe systemy zastąpiły gotówkę, a kliknięcie w aplikacji potrafi uruchomić przepływ milionów złotych. Rosyjskie i białoruskie ślady w cyberprzestrzeni nie są niczym nowym, ale każda taka sytuacja pokazuje, jak krucha bywa cyfrowa wygoda. Gawkowski, niezależnie od tego, czy tym razem ma rację, przypomina przynajmniej o jednym – warto zachować czujność, bo nawet najbardziej nowoczesny system nie jest odporny na przeciążenie, błędy… i polityczne interpretacje.
Źródło: money.pl