Widzę sporo nowych opinii w ostatnim czasie, więc dorzucę coś od siebie;)
Ponoć wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, ale akurat o KRCE to i spotykana na korytarzach 'konkurencja' źle mówiła. Choć nie ma się co oszukiwać, jakoby w innych firmach, gdzie biorą bez doświadczenia było dużo lepiej;)
Plusy są takie, że wypłata jest na czas, jak rozbijesz samochód to wcale nie pójdziesz z torbami - wszystko zgodnie z regulaminem, niska odpowiedzialność, a i flota nie zrobi Cie na szaro. Możesz złożyć wypowiedzenie w każdej chwili, więc wszelaki mobbing i śmierć spowodowana pracą w KRCE to delikatnie mówiąc nadinterpretacja.
Pracując w KRCE przygotuj się na tandetę i bylejakość, nikt tam nie jest doskonały i perfekcji nie wymaga. Prezentacje kierowników produktowych i te na tabletach są na poziomie internetu lat '90 - nawet migoczą jak blogaski nastolatek. Przekazy marketingowe są czasem żenujące, a gadgety SOV do wyrzucenia.
Do KRKI poszedłem jak to mówię "prosto z ulicy", nawet studia nie związane z medycyną - na terenie lekarze i inni przedstawiciele mnie z tego znali:) ale do rzeczy - dla mnie było to ciekawe doświadczenie, pierwsza praca, lubiłem jeździć, hajs mi się podobał jak na początek, szefem jakoś specjalnie się nie przejmowałem, może dlatego nie narzekam teraz jak Wy, że trafiłem na psychola:) Faktem jest, że kierownik nie jest Twoim przyjacielem i to trzeba sobie zapisać na czole, bo inaczej wszystko wykorzysta przeciwko Tobie w najgorszym momencie;)
Ogólnie w KRCE wszyscy przechodzą na 'Ty', taki porządek korporacyjny, ale nie ma co liczyć na szczere relacje z górą, trzeba jedynie pamiętać żeby przelizać kierownikowi nieco tyły i udawać że odchodzisz od zmysłów dla dobra firmy - ja nie umiałem udawać rozpaczy i gorzkich żali z powodu niezrealizowania ilości wizyt - swoją drogą takie naciskanie sprawia, że wizyty zaczynają być celem same w sobie - niestety kierownik nie wykazał się w tej kwestii wyczuciem i czuło się presję aby tych wizyt było max, niekoniecznie sukcesywnych...
Kierownictwo muszę ocenić na poziomie MLM, 'zarządzać' ludźmi nie potrafią - tu jest fatalnie. Część nie potrafi nawet sobie pracowników wybrać - na szkoleniu było kilka osób o tak niskim ilorazem inteligencji, że do dziś znajomym opowiadam;)) Oni oczywiście dalej pracują, bo wyuczyli się sztucznie kilku formułek (tylko lekarzy mi szkoda...) a i kierownicy równi poziomem jak oni, więc połowa firmy potem tak wygląda...
Pomimo zyskania bardzo dużej sympatii u lekarzy i "przekabaceniu" kilku totalnie opornych na KRKĘ, to nie przedłużono mi umowy, też bez podania przyczyny, z dziwnym uśmieszkiem i w identycznych okolicznościach, o których pisze "toto" - totalnie poniżej jakichkolwiek standardów.
Najważniejsze to spodobać się kierownikowi, relacja z nim jest ważniejsza niż relacja z lekarzem... ja swojego chyba zacząłem denerwować i przyznam, że tuż przed wypowiedzeniem nie umiałem przy nim pracować, jego obecność też mnie irytowała, a dodatkowo traktowałem go jak 'nauczyciela' - liczyłem na naukę, ale zapomniałem, że to były sprawdziany;) Cóż, ja wykonywałem dobrze swoją robotę, ilościowo i jakościowo nie odstawałem od innych repów, ale gdzieś się "rozminąłem" z kierownikiem "poglądami", więc nie pasowałem do jego "idealnego" zespołu i tyle... nie żałuje doświadczeń, idę dalej przed siebie;D
Pozdrawiam swój teren i tego Pana z Warszawy co nawet konkurencja mi z niego żartowała - w gruncie rzeczy tablety są ułatwieniem, ale u lekarzy ich skuteczność spada z każdą wizytą - i tak, pamiętamy, że wprowadziłeś je jeszcze przed dinozaurami ;)