Witajcie,
chce napisać coś dla osoób poszukujących pracy jako PM, bądz startujących w rekrutacji do Krka. Oczywiście pomijam całą dyskuje dotyczaca pani o imieniu Aurora, ponieważ nie spotkałam się nigdy z ta osoba ani nie słyszałm nic na jej temat.
Pracowałam w Krka na stanowisku PM, i śmiało mogę powiedzieć że praca PM jest lepsza niż PF w tej firmie.
Ale do rzeczy. Przed 1 spotkaniem rekrutacyjnym też miałam obawy bo naczytałam się tych strasznych opinii z forum, ale stwierdziłam że jak nie spróbuje to nie dowiem się jak jest na prawde. Szukałam już długi czas pracy a zarobki jak na 1 prace w branży wcale nie wydawały mi się małe. Konkrety wyglądały tak:
-auto Toyota Corolla albo Auriska przebieg 200 – 300 tyś dla nowych, chociaż na styczniowej rekrutacji niektórzy dostali nówki Skody. Z autami jest to losowanie.
-zarobki – jak sobie wynegocjujesz. Dla nowych nie całe 3 tyś netto czyli na rękę. Nie wygląda źle na początek.
-premie dla nowych – po przepracowaniu około 6 mcy jest to jakieś 400-600 zł netto ale oczywiście coś za coś. Trzeba mieć wyniki. Jeśli nie masz takich jakie powinieneś mieć to dostaniesz 60-80 zł albo nic.
-atmosfera – ogólnie nie najlepsza, to nie jest praca w której możesz się z kimś zaprzyjaźnić i komuś zaufać, to praca w której nauczysz się dbać tylko o własny tyłek i pilnować tego co mówisz bo nawet koleżanka z grupy może cię podp...dolić. To praca w której często twoim szefem są byli przedstawciele, tzw. karierowicze. Nauczysz się tu mówić to co chcą usłyszeć, udawać, że jest tak jak oni by chcieli oraz że starasz się tak bardzo i poświecasz wszystko aby tylko tu pracować. Że jesteś zadowolony.
-tzw. śledzenie, wieczne omawiane na tym forum – gps w tablecie, który powinieneś mieć zawsze włączony kiedy jestes w pracy, czyli tzw. monitorowanie twojej pracy, podpisujesz papier ze się na to zgadzasz. Oczywiście słyszałam historie typu, że kierownik wyskakuje ci zza krzaka. Ale mi czesciej zdarzały się telefony, że ktos u mnie będzie za 20 min. więc ogólnie rzecz biorąc można czuć przez to mocny dyskomfort pracy bo nigdy nie wiesz kto danego dnia cię odwiedzi, z czego przepyta lub co od Ciebie chce. A więc nie ma możliwości przygotować się do spotkania z szefem, trzeba być cały czas gotowym. Stresujące jest też to że często zdarza się że lekarz nie chce wpuścić cię do gabinetu bo jest za bardzo zajęty, a ty akurat tego dnia jesteś z kier, a sytuacja się powtarza, no i jak to. Godzina 12 a wy nie macie żadnej wyzyty, to nie wygląda dobrze, to wygląda jakbyś nie umiał pracować, choć nie ma w tym twojej winy.
-dużo szkoleń, e-learningów, testów sprawdzających wiedzę, warsztatów na cyklówkach itp. itd. Testy praktycznie co 2 tygodnie. Piłowanie ciągle tego samego do bólu i na pamięć, hasła i slogany reklamowe. Na początku fajna zabawa bo zyskujesz dużo wiedzy, ale po czasie widać że nie jest to ważne czy coś tam jest metabolizowane przez cytochrom P419 czy jakiś inny tylko ile ten lek koszuje, albo jakie główne wskazania.
-pamiętaj Krka to firma sprzedażowa, nie farmaceutyczna i to się liczy.
-dział IT istnieje ale chyba tylko formalnie. Pomocy ma udzielić ci szef, jeśli on nie wie, to musisz liczyć na siebie i google. Dział floty – jeśli złapiesz gumę a jesteś kobietą albo sama zmieniasz koło, albo kasują ci za Assistance. Ale jeśli np. masz stłuczkę to nie jest tak źle bo 1 słuczka to mniej niż 100 z pensji.
-pomocnym narzędziem jest tablet – przyjnajmniej jeśli chodzi o planowanie wizyt, czasem siedząc pod gabinetem planujesz na następne tygodnie. Nie musisz robić tego w domu z laptopem. Tablet jest też w pewnym sensie utrudnieniem. Przedstawiciel powinien przeprowadzać prezentacje, których lekarze zwykle i w spotej większości nie chcą oglądać i nie mają na to czasu. Dla lekarza bardziej przydatna jest ulotka, karteczka na której może coś zanotować, a z tym jest baaarddzzzooo duży problem, bo zawsze jest deficyt ulotek. Poza tym pacjenci są tak uprzejmi że jak odkryją że jesteś przedstawicielem to już postarają się o to abyś nie wszedł do gabinetu.
-gadzety – zawsze fajnie jest zainteresować lekarza, ale niestety w Krka gadzety są tak beznadziejne, ze głowa mała. Lekarze przeważnie się z nich smieją, nie chcą ich lub każa zabierać. Kiedyś lekarka mogła dostać od PM srebrny łancuszek z wisiorkiem lub elegancki portfel, teraz dostaje spinacze do papieru albo tzw poczestunek, czyli pudełko z 2 batonikami, soczkiem i serwetką, w zamian które ma ci pokwitować pieczątkę, że to nie ty zjadłeś (z tego mnie najbardziej wyśmiali) I jak tu zachować twarz?
-brak jakichkolwiek budżetów – serce lekarza zdobędziesz pchając go na kursy, szkolenia, konferencje. Wśród przedstawicieli jest takie hasło „XXXX zastanawia się jak wszystkich lekarzy zmieścić na konferencji na Krka jak wszystkim odmówić”. Nagłe odwoływanie miejsc na konferencji to norma.
-limity paliwowe, wszystko zależy na jaki