Moja przygoda z tą firmą rozpoczęła się przez pilne poszukiwanie przeze mnie pracy, studiując przy tym zaocznie i chcąc te studia spokojnie opłacać. Zjawiłam się na rozmowie o pracę, gdzie zapewniano mnie, że jest to wspaniała praca, spokojna, a grafik jest elastyczny i pogodzę studia z pracą. No niestety nie w tym przypadku, jedyne czego potrzebowałam to 2 wolne weekendy w miesiącu, z którymi pojawił się problem. Ale nie o tym chciałam tu napisać. Nie polecam tej pracy po prostu ani jednej szanującej się osobie. Była to moja pierwsza praca, którą tolerowałam przez jakoś 2 lata, bo nie wiedziałam, że może praca wyglądać inaczej i tak mnie zapewniano. Przez pierwszy miesiąc dawano mi złudne poczucie, że idealnie tam pasuje. Nagle zaczęło się piekło. Rozliczano mnie z każdej sprzedanej rzeczy, a raczej tej NIE SPRZEDANEJ. Wpajano mi, że to że nie sprzedałam 15 par męskich skarpetek tylko 12 jest moją winą i powinnam popracować nad sprzedażą. Wpojono mi stereotypowe postrzeganie klientów tego sklepu jako bogatych p a c a n ó w, z których trzeba jak najwięcej wydoić kasy. Do dziś nie zapomnę jaką rozmowę miałam po tym jak pozwoliłam wyjść ze sklepu Pani, która powiedziała mi wprost, że przyszła tylko po jedna parę rajstopowych skarpet (które są najtańszym produkten w sklepie), bo zwyczajnie jej na więcej nie stać. WTEDY kierowniczka regionalna z rejonu szczecin powiedziała mi, że powinnam ją była przeciągnąć po całym sklepie. Pani ta była tak zdesperowana naciskiem na wyniki, że wmawiała mi, że każdy stanik pasuje na każdy biust, trzeba go tylko dobrze związać. Jeśli chodzi o podwyżki - nie ma ich, możesz ją zdobyć sprzedażą, ale nie zdziw się, że jeśli zamykałeś sklep i sprawdziłeś, że sprzedałeś danej rzeczy najwięcej i wygrałeś- to rano może się okazać, że wcale tak nie jest, bo jakimś cudem większa liczba pojawiła się u kierownika, a jako że on nie może wygrać- to nikt nie wygrał konkursu. Następny konkurs, niby wygrałeś, ale... własnie Ale sklep nie jest w tym miesiącu na +, więc nie dostajesz nagrody. Nie wspomnę, już nawet o tym, że w momencie gdy był covid firma płaciła pracownikom oczywiście, ale wszystkie godziny nieobecne trzeba było odpracować mimo ,,postojowego", a nawet namawiano aby wykorzystywać swoje urlopy na te dni, aby mniej odpracowywać. Niektórzy mówią, że AMAZON to obóz pracy... mówi tak ten, kto w CALZ nie pracował. Podam kolejny przykład... Był marzec, pech chciał, że załapałam zapalenie płuc i krtani, każdy by pomyślał- no to L4 i do łóżka, mi kazano zjawić się w pracy, aby pokazać ,,chorobę", na co głupia i przestraszona ja pojechałam. Nie wspomnę o tym, że każdy mój dzień wyglądał tak, że po 8 godzinach nie wychodziłam spokojnie do domu, tylko ze strachem, że następnego czeka mnie tam kolejne 8 h. Branie urlopów było narzucone, jeśli wybierasz termin ostatni, to bierzesz to co Ci zostało, a oczywiście urlop kierowniczki jest ważniejszy niż to, że np. kupiłaś rok temu już wycieczkę. Chorobowe? Chyba każdy zdążył już Cię obgadać i powiedzieć, że udajesz aby mieć urlop. Wiecie co było dla mnie najgorsze? Szkolenie dziewczyny, której z góry wiedziałam, że po dwóch tygodniach ciężkiego czasu świąt nie przedłużymy umowy, bo miała tylko pomóc nam z dostawami. Niestety co jest dla mnie najbardziej dziwne, to to, że sklep mógłby mieć dużo klientów, gdyby nie agresywna obsługa klienta. Bo przecież samo pierwsze podejście nie wystarczy, po jakichś 3 minutach trzeba zrobić drugie podejście, a nie daj Bóg nie zdążysz podejść a Pani wyjdzie ze sklepu to masz rozmowę o profesjonalnej obsłudze. Jesteś chory? To nie Twój dzień? Co z tego, i tak jak mały robocik musisz zasuwać, nie mówiąc już o pustych przejściach, bo przecież idąc do toalety możesz pod jedno ramię wziąć 5 złożonych kartonów, a w drugą rękę wieszaki do odwieszenia na ściany. Lekko jest o wrzody żołądka, bo masz 15 minut z zegarkiem w ręce, aby skorzystać z przerwy, więc jeśli nie przyniosłeś jedzenia i poszedłeś po nie do sklepu to musiałeś szybko wracać, żeby wyrobić się je zjeść, bo inaczej byłeś zapraszany już na sklep. Same wyniki są dość chore, bo przecież wyjścia pracowników do toalety też są zaliczane do bramki, z której jesteś 5 razy dziennie rozliczany. Jeśli nie chcesz popaść w depresje i choroby psychiczne, bądź stany lękowe, to serdecznie Ci odradzam tą pracę. Twoim kierownikiem sklepowym, czy regionalnym przede wszystkim powinna być osoba, która ma jakiekolwiek pojęcie o zarządzaniu ludźmi, pracy z nimi i tworzeniu komfortowego środowiska do pracy. Sam profesjonalizm objawia się najlepiej tym, czego byłam świadkiem i jest mi bardzo szkoda tej osoby, że gdy kończy Ci się umowa, to nikt nie potrafi powiedzieć Ci tego w twarz, tylko sam musisz się tego domyślić, albo poczekać do ostatniego dnia umowy, ale musisz mieć świadomość, że każdy oprócz Ciebie wie, że już tu nie będziesz pracować.