Do studia Moderna trafiłam, bo była to moja deska ratunku. Z poprzedniej pracy zrezygnowałam, studia zaoczne na karku, mieszkanie a oszczędności się kończyły. Złożyłam CV, zaprosili na rozmowę, ubrałam się elegancko jak stróż w boże ciało - bo jeszcze wtedy nie wiedziałam, że kogoś kto siedzi na słuchawce można nazwać "specjalistą ds. sprzedaży". W poprzedniej pracy byłam managerem w sklepie więc nie muszę chyba mówić, że czułam się mocno zdegradowana kiedy poinformowali mnie, że ubiegam się o stanowisko na słuchawkę.
ROZMOWA
Przyszłam do biura, wjeżdżam na piętro, dzwonię do drzwi i.. nic. Dzwonię kolejny raz. Nic. Już zza drzwi słyszę koszmarny harmider. Dzwonię chyba z 10 min w końcu ktoś podbiega i otwiera. Rzuca mi nienawistne spojrzenie, że musiał mi otworzyć. Potem okazało się, że to jeden z super v. Stałam jak idiotka na środku korytarza - bo nikt mnie nawet nie przyjął. Usiadłam na kanapie, bo nie za bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić. Po jakimś czasie podeszła do mnie pani rekruter i zaprosiła do gabinetu. Rozmowa jak rozmowa. Mały small talk na rozluźnienie sytuacji, pytania podstawowe jak do sprzedaży (wręcz uwłaczające osobie myślącej) np. "Przeprowadźmy rozmowę. Dzwoni Pani i chce sprzedać ten wieszak. Proszę mi go zaprezentować i odeprzeć moje odmowy" - czyli generalnie pokaż, że umiesz to - czego będziemy Cię i tak uczyć na szkoleniu. Przedstawienie stawki, warunków pracy itp.
Generalnie jak usłyszałam, że umowa o pracę, że 1990 zł brutto (+prowizja), że stałe godziny pracy od pon do pt, że wolne weekendy - o wow! Jak na call center byłam zachwycona warunkami. Pomyślałam - może nie będzie tak źle? Ku mojemu zdziwieniu zdążyłam dojść na przystanek i..odebrałam telefon z informacją o tym, że dostałam pracę i zapraszają mnie na szkolenie. Byłam szczęśliwa - ale i zastanawiało mnie tak szybkie podjęcie decyzji. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że do cc przyjmują wszystkich jak popadnie - byle umieć mówić.
SZKOLENIE
Już na szkoleniu widziałam, że zostali zebrani wszyscy chętni bez wyjątku. Były tam łebki tuż po liceum, był pan w wieku ok. 50 lat, była Pani ok 30, która kiedyś miała swoją firmę, byli studenci i inni. Na samym szkoleniu czułam się jakby traktowano mnie jak idiotkę. Podstawowe zwroty, tricki sprzedażowe, które zna każde dziecko. Ale ku mojemu zdziwieniu, niektórzy byli nimi zafascynowani. Puszczane nam były przykładowe rozmowy, omówienie katalogu produktowego firmy itp. Na końcu test wiedzy o tych produktach i testowa rozmowa telefoniczna. Po tym były dwa próbne tygodnie pracy.
Ah! Zapomniałam, że podobno można było awansować na super v. ale tylko po jakimś przepracowanym okresie czasu - generalnie na to stanowisko - tylko i wyłącznie rekrutacja wewnętrzna. Jakież było moje zdziwienie jak okazało się, że dziewczyna obecna na szkoleniu okazała się nową super v. Jak spytałam o powód zmiany założeń awansowania w Modernie - nie usłyszałam odp. a jedynie "Dzwoń a nie pytasz o głupoty.."
PRACA
No nie powiem, żeby praca mnie zdziwiła. Prawie sama na szkoleniu nabrałam się na to, że produkty są faktycznie tak rewelacyjne. Cóż.. jedyne co mogę powiedzieć to to, że w Modernie mogą pracować tylko i wyłącznie osoby pozbawione kręgosłupa moralnego i wyzute z ludzkich odruchów. Ile razy dzwoniłam do osób w wielu 80+, które ledwo rozumiały co do nich mówię - mogłam im wcisnąć wszystko. A jak tego nie robiłam, lądowałam na dywaniku.
Ile ja się nasłuchałam krzywd jakich Moderna narobiło tym ludziom! Dla przykładu: ktoś wcisnął jakimś staruszkom pest reject (środek na owady, myszy, szkodniki..), którzy mieli szczury. Małżeństwo pozbyło się trutek itp., bo po co im one! Przecież mają genialny produkt. Pan ledwo mówiąc od płaczu, poinformował mnie, że szczury zagryzły im wszystkie pisklaki! Rozryczałam się i myślałam, że zwymiotuję. Brzydziłam się sobą, że pracują w takim miejscu. Jedyne co usłyszałam to to, że "przecież mogli zwrócić produkt". Uwaga, bo tacy starsi ludzie ogarniają takie rzeczy. Słyszałam od starszych stażem pracowników: „wciskaj im wszystko, nawet jak nie wyrażą zgody to wysyłaj! Te stare pryki nawet nie wiedzą, że mogę nie przyjąć paczki od kuriera! Płacą bo się boją!"
Witamy w Studiu Moderna..
PRZEMYŚLENIA
Mogę szczerze powiedzieć, że chyba o żadnej z moich prac nie mogłam napisać tyle złego. Poza oczywistym upadkiem moralnym, prowizja niemożliwa do osiągnięcia – przez zaśmiecone bazy. Nikt nie pilnował, żeby były aktualizowane. Mnóstwo razy dzwoniłam do ludzi, którzy już dawno prosili o wypisanie albo już przed 10 min ktoś im coś sprzedał. Zero profesjonalizmu. Raz nasza super v. próbowała nam udowodnić, że to nie przez bazy mamy małe sprzedaże. Podrzuciła nam niby klientów VIP. Cóż.. nie trafiłam tam chyba na nikogo, kto byłby VIP’em..
Zwolniłam się po