Praca w tej firmie była dla mnie jednym z trudniejszych doświadczeń zawodowych. Zakres obowiązków przedstawiony podczas rekrutacji znacząco różnił się od tego, co rzeczywiście wykonywałam na co dzień. Bardzo często zdarzało się, że mimo zaangażowania i dbałości o klienta, pozostawanie w tyle z targetami kończyło się dla pracownika zakończeniem współpracy.
W sytuacji, kiedy dwie kluczowe osoby udawały się na urlop, ich obowiązki były przekazywane bezpośrednio na mnie. Zastępstwa często nie działały, ponieważ osoby wyznaczone do pomocy były przeciążone pracą lub przechodziły na zwolnienia lekarskie.
W codziennej pracy widoczna była ogromna różnica w podejściu do obowiązków między pracownikami. Wystarczyło, że poszłam na krótką przerwę, a po powrocie biuro było puste, ponieważ większość osób była na papierosie lub na odbiorach samochodów. W tym czasie infolinia pozostawała bez obsługi, co skutkowało kolejkami po kilkanaście osób. Cały ruch spadał na mnie, przez co nie miałam możliwości spokojnie realizować własnych targetów – odbierałam telefon za telefonem, często bez chwili wytchnienia. Każda próba przekierowania rozmowy do odpowiedniego agenta, który zajmował się daną sprawą, kończyła się dla mnie nieprzyjemną reakcją i pretensjami z jego strony.
Mimo wielu pozytywnych opinii od klientów (nawet w przypadkach, kiedy zdarzały mi się błędy), moje wysiłki nie były wystarczająco doceniane wewnętrznie. W przypadku problemów, takich jak opóźnienia w dostawach samochodów – nawet w sytuacjach, gdy klient fizycznie widział swój samochód w miejscu przypłynięcia do Europy – odpowiedzialność za brak dostawy i tak spadała na mnie.
W codziennej pracy często spotykałam się z rozmowami "motywacyjnymi", które niestety przyjmowały formę zastraszania możliwością zwolnienia. Ponadto, każdy kontakt z innymi działami w celu szybkiego rozwiązania sprawy dla klienta był odnotowywany i później wykorzystywany przy rozmowach dotyczących ewentualnego rozstania z firmą – wybór: porozumienie stron albo dyscyplinarka.
Podsumowując – mimo mojego pełnego zaangażowania i pozytywnego odbioru przez klientów, środowisko pracy było dla mnie bardzo stresujące i obciążające – do tego stopnia, że po pracy potrafiłam tylko położyć się spać, by rano wstać i znów wrócić do tej przeklętej pracy.