Ja bym chciała aby Kierownicy, Dyrektorzy oraz Prezes zastanowili się nad tym co robią z mierzeniem naszej wydajności. Mierzenie czasu cyklów i obliczanie tego na procenty nie jest zbyt dobrym pomysłem. Czas cyklu jest mierzony od początku każdej czynności do konca, do tego mierzone są czasy przyniesienia sobie potrzebnych komponentów lub potrzebnych narzedzi. Jest to chory system, i brygadziści powiedzą tak samo, osoby mierzące czas powiedzą tak samo, ale nikt nie powie tego wyżej gdyż się boi o stanowisko i pracę. Możliwe że nawet Kierownicy wiedzą, że ten pomysł nie jest zbyt dobry, ale boją się powiedzieć to Zarządowi gdyż mogło by się to żle dla nich skonczyć.
Nie jestesmy maszynami, nie da się obliczyć dokładnego czasu cyklu, tak aby codziennie wykonywać tak samo daną czynność i tak samo jak reszta pracowników.
Codziennie każdy z nas czuje się inaczej, niektore osoby są np zmęczone po nieprzespanej nocy przy dziecku, czy Kierownicy, Dyrektorzy, Prezes mają dzieci?
Jesli tak to na pewno pamiętają jak to było gdy dzieciaki były małe, człowiek przychodzi zmęczony do pracy, przecież nie zwolni się z powodu dzieci z pracy, i już każdą czynność wykonuje o kilka % wolniej niż w każdy inny dzień.
Ktos inny może poprostu być przeziębiony, lub boleć głowa przecież z tak błachego powodu nie będzie szedł do lekarza po zwolnienie, ale już w taki dzień taka osoba nie będzie miałą normalnej prędkości w pracy :( Nikt nie chce tego zrozumieć, szkoda.
Z tego co zauważyłam to czasy mierzenia cyklu są mierzone dla jednych i tych samych czynności od kilku miesiecy kilkakrotnie i wychodzą całkiem inaczej za każdym razem, jak to możliwe?
Ponieważ każdy pracuje inaczej, to normalne że nie jestesmy maszynami, i raz pracujemy o kilka sekund szybciej a czasem robimy coś kilkanascie sekund dłuzej, nie mamy w dłoniach wyliczonego czasu cyklu wzięcia komponentu jak np w fabrykach maszyny!
Do tego są rózni ludzie, jedna osoba będzie robiłą normalnie, wiedząc że trzeba zrobić wydajność 100% i uda się to, a druga osoba próbująca się pokazać będzie wykonywała czynność 2 razy szybciej 8h na pełnych obrotach, do tego nie podejdzie w ciągu tych godzin ani razu napić się wody, ani razu do toalety, nie posprząta po sobie jak widzi że Jej coś upadło jakis smiec papierek itp. nawet na przerwe wychodzi 2min pózniej oraz wraca 2min wcześniej i już takiej osobie wychodzi np 120%.
Potem Kirwonicy się dziwią jak to możliwe ze po obliczeniu czasu cyklu da się jeszcze więcej zrobić niż było to obliczane, i znów pewnie wysyłają technologów aby to sprawdzić pomierzyć czasy :) a nie daj Boże zmierzą własnie takiej osobie czas cyklu co tak pracuje ponad siły na 120% to już reszta pracowników ma problem :/
Nagle te 120% zmieniają na 100% i wtedy aby zrobić ledwo 100% to każdy pracownik rezygnuje na danym stanowisku z picia wody nawet!
Jeśli ktoś mysli ze tak nie jest to bardzo prosze przyjrzeć się pracy najlepszym pracownikom, jak pracują, jak nie sprzątają po sobie w czasie pracy bo nie ma czasu na to, jak widzą coś na hali to przechodzą obok, a inni jak widza na hali coś nie tak to zgłaszają to albo sami poprawiają mimo iż nie sa odpowiedzialni za dany sektor.
Jak przyjęłąm się do dtw kilka lat temu było bardzo miło i fajnie, atmosfera była dobra, dziś każdy boi się tylko o zwolnienia i probuje ponad siły wyrobić normę która czasami jest nierealna, lub poprostu w danym dniu jestesmy zbyt słabi aby ją wykonać, przez co z kazdą godziną pojawia się niepotrzebny stres, a pracownik widzacy jak mu nie idzie praca w danym dniu, to z każdą kolejną czynnoscią nie przykłada się juz tak bardzo aby tylko wyrobić tą normę, bo na drugi dzień musiałby się tłumaczyć brygadzistom, czemusz to jego wydajność spadła do np 80%
Przykre jest to co się dzieje, chciałąbym aby powrociły czasy z przed 2 lat gdy praca była spokojna, bez pośpiechu w miłej atmosferze :(
Rozumiem że Zarząd szuka oszczednosci gdyż dostają takie wytyczne z SMA, ale może szukajmy oszczędności w takich rzeczach jak np nikomu nie potrzebny turniej piłki noznej który jednak kosztuje jakieś 20tyś zł, lub np wymiana zamków magnetycznych na nowe mimo iż stare działały jak należy, wiele jest takich przykładów marnotrastwa w naszej firmie, nikomu nie potrzebny parking, tak ten z wielką wieczną kałużą który wynajmujemy z tego co słyszałam od firmy WILK za nie wiadomo jaką kwotę miesiecznie a przecież parking wewnętrzny jest na tyle duży, że każdy mógłby tam wjechać tak samo za DP1 jest teraz dużo miejsca i zmieściły by się autka, albo poprostu zamienić nikomu nie potrzebny nowy trawnik na ładny parking.
Jak wszędzie na świecie i w DTW szukamy oszczędności nie tam gdzie trzeba, lepiej poświęcić ludzi dla oszczędności niż przedmioty i wygląd zewnętrzny firmy :( Smutne jest to.
Wszyscy Kierownicy, Dyrekto