trochęmniejambitny29.01.2016 14:01
Inne
To i ja dorzucę swoje pięć groszy:
-Może i średnia stawka godzinowa to 16 zł ale biorąc pod uwagę wypłacanie pieniędzy w ratach i teksty typu "jak pieniądze będą to będą", "nie mam pieniędzy, skąd ja panu wezmę", "pan przychodzi do mnie jak do banku", to stawka 7 zł nie jest aż tak dużym kłamstwem
-Posiadamy obecnie 3 migomaty z czego jeden nadaje się do postawienia kubka z kawą, drugi jest niekompletny a trzeci istnieje tylko w wyobraźni, dwa tigi z czego jeden działa a gdzie znajduje się drugi nie wiedzą nawet najstarsi górale.
- Firma działa 25lat i jest pierwszą firmą w skali światowej w której rządzi księgowa.
-Wpis jest wykonany przez osobę, jak widzę, która w firmie pracowała krótko i temu się nie dziwię, bo nikt normalny nie zostanie tam na dłużej biorąc pod uwagę organizację pracy, braki w wyposażeniu i brak pamięci krótkotrwałej pana Tomka.
-Rękawice zwykle leżą u Pani Magdy (chyba w domu) i wszyscy to wiedzą oprócz pani Magdy.
- Co do materiałów nawet nie próbuje wyjaśniać bo to bzdura na resorach. Przecież każdy wie, że w branży stoczniowej w ogóle nie potrzeba sprawnych narzędzi i materiałów, żeby wykonać pracę. A jeśli już naprawdę potrzeba, to "znajdzie się coś na statku" albo zawsze można "pożyczyć".
-Jak ktoś krótko pracuje w firmie to nie wie jakie prace wykonywaliśmy i wykonujemy i jakim cudem przeszły one jakikolwiek odbiór. O tym co się dzieje na robotach można by napisać książkę z gatunku fantastyki.
-Mamy w firmie podręczny magazyn materiałów - plastikową skrzynię ze złomem ( można sprawdzić) i oczywiście w pierwszym rzędzie z niego pobiera się materiały. A jeśli czegoś brakuje, to miejscowy MacGyver zrobi z dwóch sprawnych narzędzi jedno, nadające się tylko do umieszczenia w podręcznym magazynie materiałów.
Długo by pisać, przykre jednak jest co innego, staramy się w firmie być uczciwi dla naszych pracowników a ludzie z tego dobrobytu sami rezygnują argumentując, że nie zasługują na tak dobre warunki pracy.