AB to nie jest on pracodawcą, dostajecie zwykłą umowe pośrednictwa pracy, nie zobowiązująca firmy absolutnie do niczego. ab wspólpracuje z roznymi holenderskimi agencjami pracy ( (usunięte przez administratora)
Praca w venlo z ab do roznych firm to wysałnie za skierowaniem do venlo, a dokładanie do miejsowego miesjca zakwaterowania czyli obozowiska Barloo kolo venlo.
Umowę oferuje na miejscu agencja AB WERKT. Zakwaterowanie to 4 osobowe baraki na obozowisku starych zniszczonych rozlatujących sie zagrzybiałych domków holenderskich. Brak mikrofalówek, popsute piece do ogrzewania ciepłej wody, brak naczyń, jakieś ich pozostałości. Swoje obozowisko mają tu również Cosmoworker,Covebo ,Sherpa i inne podobne agencje wyzysku majace aktualnie problemy z prawem w Holandii..
Nie macie zagwarantowanych żadnych godzin pracy, średnio ludziom udaje sie wypracowac 30h tygodniowo w Kervo przy wisniach lub jajkach itp. tzw synchreon na roznych stanowiskach pracy. Koszta jakie zdziera z Was agencja: 90e za łozko w 4os zapchlonym campingu, bez znaczenia ile godzin pracujecie, termin wypowiedzenia 2 tyg, zakaz posiadania alkoholu na terenie campingu, (usunięte przez administratora)
Należy ze sobą zabrać wkładkę do zamka do pokoju standard typu" łucznik", bo podczas waszej nieobecnosci pokój w domku może zostac splądrowany, a często jest wizytowany..
Dalsze koszta to 16e za miesiąc za dojazd busem do pracy, kasowany niezleznie czy jedziecie czy pracy brak. Ponadto w domkach nie ma pralki, a 1 pranie na terenie ośrodka 5e!
Brak intenetu (żebyscie przypadkiem nie znalezli innej oferty pracy, choć nie oferuja wam na tym dzikim obozowisku meldunku więc i tak pracy bezpośrenio w żadnej firmie nie znajdziecie bo nie macie wspomnainego zameldowania, którego wymaga każdy holenderski pracodawca). Ponadto do sklepu 3km piechotą, pod obowozwisko podjezdza tzw "Pan Biedronka" sprzedajacy na parkingu towar z biedronki/ alkohol/ papierosy polskie z odpowiednią narżą..
Z pozostałych ciekwostek, to obozowisko narkomanów i alkoholików pracujących na dragi i wóde, choc nie mozna wszystkich wkładać do jednego worka. Dodatkowo sciagają wam jeszcze ok 20e tygodniowo za ubezpieczenie. Z kosztów to chyba tyle..
Za wynajem tego bungalowu firma płaci włascicielowi 150e meisiecznie, a od 4osób x 4 tygodnie x 90e sciaga około 1500e, ale to tylko taka dygresja..
Tak wiec zdzierają od pracodawcy za każda godzinę waszej eksloatacji po kilka euro na każdej , zdzierają bajonskie sumy za zakwaterowanie, ubezpieczenie, dojazd i pozstaje wam na miske ryzu i jak to mieszkancy mawiaja na kilka gramów zioła zeby zapalić i zapomnieć gdzie jestescie.
Co do pracy, jak sie coś nie spodoba team leaderowi wylatuejcie na zbity pysk w trybie natychmiastowym, 3 pomyłki w skałdaniu zamówienia out, normy wyśróbowane.
W każdym bungalowie jest 14' tv z 2 kanałami, czesc osób przywozi swoje anteny i dekodery.
Przed wyjazdem własnym autem, bez samochodu szkoda wogóle jechać to polecam zabrać również kilka butelek domestosa, preparatów plesnio i grzybobójczych i skrzynke z narzedziami narzedziami żeby jakoś tam fukncjonować.
Na terenie tego DZIKIEGO obozowiska kwitnie handel wszystkiego typu używkami, polskim tytoniem. To obozowisko rzadzi się własnymi prawami, ktorego nikt nie nadzoruje.
Polcecam wyjazd tylko dla ludzi z nożem przy gardle, bo dla normalnego człowieka są to warunki uwłaczajace godnosci i wjezdzaja w trybie natychmiastowym
1 wypłata po 3 tygodniach pracy, a do Bredy należy udac sie samemu wyrobic numer SOFI chyba ze chcecie czekać 6 tygodni na wyrobienie numeru przez agencję wyzysku.
Co do wynagrodzeń, firma oszukuje jak tylko może, wiecznie ginące godziny, potrącenia, kwitki wypłat przychodza na maila choc wszyscy wiedza ze dosteu do netu nie ma.
Co do netu, to internet można zorganziwac sobie w miasteczki mobilny za 10e karta sim+15e z t-mobile.nl dostaniecie 1GB na transfer danych, jak nie macie modemu to trzeba dorzucic jeszcze 15-20e za modem do labtopa, ktorego mozecie juz nie zobaczyć po powrocie z pracy).
Co do procedur w miejscu pracy, zakaz posiadania telefonu, rewizja osobista, wyjmowane wkladek do butów, reczny wykrywacz metalu przy kazdym wyjsciu również na papierosa jak ktos pali - traktują wszystkich jak potencjalnych złodzieji.
Na tzw biurze czyli firmowym baraki w dzien poprzedni jest wywieszana lista kto jest sczęsliwcem i udaje sie nastepnego dnia do pracy.
Suma sumarum podobno 3/4 osób które przyjeżdza ucieką stamtąd z minusem 600-1000zł za ZAPRASZAMY DO Holandii