Oszczędności w DB SCHENKER.
Może ktoś mi wyjaśni dlaczego tak bardzo uwzięto się na hale warsztatową Sosnowiec Jęzor? Kierownictwo DB tłumacząc się oszczędnościami chce za wszelką cenę zlikwidować tą lokalizacje . Robi się wszystko żeby pokazać że hala nie jest potrzebna i że generuje ona koszty .Nie tak dawno zlikwidowano sieć trakcyjną ,została jedna linia trakcyjna za szopą która jest specjalnie wyłączana w weekendy mimo że na jęzorze oczekują elektrowozy na przeglądy P1 i inne do których przepisowego wykonania niezbędna jest sieć. Dodam jeszcze że w chwili obecnej to jedyna lokalizacja firmy DB z bezpośrednim dostępem do sieci trakcyjnej . Dyrektorzyna ,modnie uczesany na niemieckiego żołnierza odpowiedzialny za oszczędności wraz ze swoim podopiecznym jednym z dwóch kierowników (a tak bo w ramach oszczędności na oddziale mamy dwóch kierowników , jeden zajmuje się wydawaniem baterii do latarek , drugi wydawaniem rękawiczek żeby ktoś przypadkiem dwóch par nie dostał)na spotkaniach obiecują jak to dobrze będzie jednak na razie efekty ich działań są opłakane o czym napisze dalej .Od jakiegoś czasu maszyny są odsyłane do innych lokalizacji , tzn. Katowice i Ruda Śląska kopalnia bielszowice .Absolutnym hitem był przegląd elektrowozu który to początkowo miał miejsce najpierw w katowicach , poźniej został od przeciągnięty na bielszowice gdzie stał i czekał na dalszą naprawe (DB musiało by płacić za dalsze korzystanie z hali w katowicach ), suma sumarum przegląd i usterki które na jęzorze były by wykonane w ciągu góra 4 dni po fantastycznych decyzjach oszczędnościowych trwał ponad 2 tygodnie . Nie jest to odosobniony przypadek , w każdej normalnej firmie ludzie którzy podjeli by takie decyzje zostali by poprostu zwolnieni. Dodam że lokalizacja Bielszowice nie jest zadowalająca o czym każdy kto tam pracował wie , każde sprawdzenie elektrowozu wiąże się z faktem że spalinówka musi wyciągnąć elektrowóz poza teren kopalni w miejsce gdzie jest trakcja , cała taka operacja jest czasochłonna i kosztowna .Dziwny traf bo taka sama operacja na bielszowicach jest ok i nikt nie ma ale do tego ,a na jęzorze była jedną z przyczyn którą podpierano się przy decyzji o zamknięciu lokalizacji . Podobnie jest z lokomotywami spalinowymi Class 66 , grubsze przeglądy są celowo odsyłane do Rybnika , przegląd który powinien trwać góra tydzień , trwa w Rybniku dwa tygodnie albo i dłużej. Jest jedna prosta zasada której kierownictwo widocznie nie zna , jeżeli lokomotywa stoi to wtedy nie zarabia. Wróćmy do jęzora i jego kierowników . Końcem listopada zapadła decyzja o likwidacji zmian nocnych na oddziale ,decyzja tłumaczona była wyssaną z palca teorią o słabej wydajności zmian nocnych . W praktyce wygląda to tak że jeżeli np.o godzinie 21 zostaje zgłoszona maszyna na przegląd P1 , to stoi i czeka ona do godziny 6 rano , wtedy do pracy przychodzi zmiana ranna i wyjeżdża na taki przegląd . Po zsumowaniu czasów oczekiwania , dojazdu serwisu i czasu
wykonania przeglądu wychodzi że lokomotywa była wyłączona z ruchu ponad 12h. Jeżeli pracowała by zmiana nocna i pojechała na ten wyjazd to czas wyłączenia lokomotywy z ruchu byłby o połowę krótszy. Matematyka prosta , logiczna , oszczędności oczywiste a jednak kadra zarządzająca sama sobie robi pod górke .
Warto wspomnieć parę słów o tzw wyjazdach mobilnych.
DB, firma międzynarodowa o globalnym zasięgu chce zlikwidować swój jedyny warsztat (mający sieć , zaplecze techniczne w postaci podnośników kolejowych , suwnicy , tokarni, spawalni itd)i wzorem pseudofiremek wszystkie naprawy , przeglądy P1 wykonywać w torach. Cały czas mowa o oszczędnościach w firmie , pytanie co z jakością ? Czy też mamy iść śladem pseudofirm kolejowych które to biją w książke pokładową maszyny pieczątki przeglądowe bez sprawdzania stanu techniczngo maszyny , bez uzupełnienia materiałów eksploatacyjnych ? Już teraz przeglądy dla DB wykonują obce firmy , jakość z jaką to robią jest rażąca o czym władze DB dobrze wiedzą(no ale oszczędności) , wiedzą też ludzie , pracownicy DB którzy muszą później robić poprawki po takich firmach i maszyniści którzy muszą takimi złomami jeździć.
Wykonywanie przeglądów cały czas w torach jest nie tyle nie rzetelne co nie bezpieczne. Pomijając fakt maszyny , samo bieganie ludzi z serwisu przez torowisko ( nieraz po 10 torów )z 20 litrowymi baniami oleju albo workami piasku na ramieniu jest niebezpieczne dla życia , tak samo jak wykonywanie czynności przeglądowych gdzie na torze obok jeżdzą pociągi z prędkością przelotową , sprawdzanie lokomotywy gdzie nad głową masz sieć 3 kV . Sytuacje można by mnożyć ,w DB musi się komuś coś stać , ktoś musi być pociągnięty do odpowiedzialności , bo tak nie zmieni się nic .