Pracowałem, widziałem, poczułem, zobaczyłem i odszedłem. Pracować mi przyszło w AELIA DUTY FREE KRAKÓW i powiem tak. Jedyna rzecz dla której mógł bym się nie zwalniać to tych kilka ( z całej załogi) dziewczyn z którymi pośmialiśmy się i jakoś czas (8/9 a czasem i 11 godzin) leciał.
Dla potomnych - dostać tam pracę to pikuś, sama praca hymm dwie zmiany 4:00-13 13-22 czasem do północy a czasem ( czartery lub opóźnione loty do krajów skandynawskich) dłużej. Nie wolno usiąść, delikatnie się oprzeć nawet jak nie ma nikogo na sklepie (wielki brat czuwa), musisz się uśmiechać, rozmowy z osobami w pracy zabronione, chyba że jesteś dupowłazem i jesteś w jakimś układzie to spoko. Sama praca prosta ale nie lekka - w szczycie odlotów kasa, face'owanie produktów i nie daj Boże jeszcze dostawa. Nogi do du**y wchodzą. Dodatkowo ichniejszy system obsługi klientów - proste, partykularne zasady dobrego wychowania i obsługi swojego klienta - pod wzniosłym tytułem którego już nie pamiętam.
Teraz jak się tam pracuje.
Dzień zaczynamy od przydziału kasy lub „obszaru działania” pozniej face’owanie, sprzątanie, wycieranie kurzy. Odbiór dostawy i jej wykładanie. Robi się młyn – robisz wszytko obsługujesz klientów, kasujesz, jeśli zobaczysz braki to trzeba wziąć i face’ować produkty (bo ma być na najwyższym poziomie) jak ktoś leci poza UE dochodzi pakowanie w bezpieczne torby, jak nie stoisz na kasie no to na non stopie witasz i żegnasz klientów, pytasz czy czymś możesz pomóc i tak cały czas, doradzasz podajesz biegasz skaczesz recytujesz, (wyżej wymieniony system obsługi klienta). Na okresie próbnym dosłownie liczone są przypadki kiedy nie przywitasz klienta Nie daj Bóg wpada dostawa w trakcie „burzy” i robi się totalny zapieprz. Jeśli jest bezruch robisz byle co, byle by robić, chociażby wszystko było zrobione ( tak to już jest w „naszych” „zagranicznych” obozach pracy). OOO zapominał bym picie wody - bo kawy nie wolno herbaty nie wolno - jest jedną z najbardziej żenujących rzeczy z jaką się w tej pracy spotkałem. Wyjść nie wolno – do tego służy 30 minutowa przerwa – więc pije się tą wodę na kolanach za ladą. BO PRZECIEŻ KLIENT TO NAD LUDŹ , KTÓRY GDYBY ZOBACZYŁ ŻE W ODPOWIEDNIM MIEJSCU PRZY TWOJEJ KASIE JEST ŁADNY KUBEK FIRMOWY Z KTÓREGO W WOLNEJ CHWILI, W MOMENCIE W KTÓRYM W SKLEPIE NIE MA NIKOGO ŁYKNĄŁEŚ SOBIE WODĘ -DOSTAŁ BY BIAŁEJ GORĄCZKI, ZARZĄDAŁ ROZMOWY Z PRZEŁOŻONYM A NA DOKŁADKĘ NAPISAŁ BY DO RZECZNIKA PRAW KONSUMENTÓW ZE SKARGĄ ŻE ZOSTAŁ ZNIEWAŻONY. Ale dzięki mądrym głowom, klient podchodzi do kasy i widzi dwie osoby klęczące i pijące z plastikowych kubków, które po sekundzie wstają jak go tylko widzą i uśmiechają się z zażenowaniem….
Kasa
Jak wyżej ktoś mówił 1400 netto na okresie próbnym i nic więcej, dodatkowo jakaś tam zniżka na żarcie w sklepach na lotnisku. Prawdę mówiąc jak dojeżdżasz samochodem na lotnisko + mieszkanie zostaje CI na kilka piw na rynku lub kilkanaście w domu. Dodatkowo jako plusik raz na jakiś czas np. święta można liczyć na pakiet w 50% wykorzystanych testerów, comiesięczne konkursy w których za targery można dostać jakieś fikuśne alko albo w 100% nowke fukniel tester do wyboru. Teraz najlepsza rzecz – NAPIWKI !!!!! No to ich nie ma, znaczy się zdarzają się – czasami fajne sumy, mój największy 101 zł – ale ich się nie przyjmuje. (w gwoli ścisłości – TIPS are not ALLOWED – ale zalecenia firmy są takie Klient – keep the change – Sprzedawca – thank u, have nice flight. I wkładamy gotóweczkę do kasy) Oficjalnie to dla tego, że jako sprzedawcy „nie” ponosimy odpowiedzialności za ewentualne braki przy rozliczaniu.
Nie doradzam nie odradzam. Kwestia indywidualna. Może się coś pozmieniało i jest lepiej;]
PS. Gdyby zmieniła się polityka firmy i można by było napiwki były by dla sprzedawców ( hejterzy nikt nie wyciąga napiwków na chama – jeśli są, to strasznie fajnie, jeśli nie ma to tez ok ;] i jeszcze często podnoszona kwestia - jesteśmy ekskluzywni nie wypada. Gówno prawda!!!!! swoją pracą, osobowością i umiejętnościami możesz sobie na napiwek zasłużyć i jeśli ktoś chce cię dodatkowo wynagrodzić to ma do tego prawo a Ty masz prawo te pieniądze otrzymać a to, czy poźniej masz mankow w kasie czy nie jest kwestią indywidualną do rozliczenia bez problemowo) to można by tam było pracować dużo dłużej, znacznie wydajniej i lepiej. Pod koniec to i tak wyciągałem napiwki z kasy bo miałem na to wy"***ne.