Nie polecam IPT Call Center. Pseudofirma, niemająca grama prestiżu i profesjonalizmu. Atmosfera dziadowska. Najniższy poziom prezentują dwie z "pracujących" tam "managerek"(chociaż to nieporozumienie nazwać je "pracującymi" i "managerkami"):
1. Jedna z nich ma zrzędliwe zachowanie. Jeśli zostaje poproszona o pomoc czy musi wykonać obowiązki managera, to wzdycha i robi wielką łaskę. Nie ma szacunku do konsultantów (francowate poniżanie, zwłaszcza podczas rozmów z klientami).Próbuje w ten sposób pokazać swoje wyimaginowane poczucie wyższości (ale to zabawne uczucie jest tylko w jej głowie, bo wcale tak nie jest, hahaha ????). Pretensje do konsultantów o byle co, np. o to, że ktoś coś zrobił źle lub czegoś nie zrobił, mimo tego, że nie sprawdza dokładnie w systemie czy rzeczywiście wina leży po stronie konsultanta, a najczęściej nie leży. No ale skoro ciągle prowadzi głośne rozmowy prywatne przy biurku lub je śmierdzące na całą salę potrawy, to wcale nie dziwię się, że to właśnie ona najczęściej się myli. Nawet monitor obróciła tak, by podchodzący ludzie nie widzieli, że wyszukuje w Internecie rzeczy niezwiązane z pracą. Szczytem kompletnego buractwa i braku kultury osobistej jest obgadywanie ludzi z jedną z "managerek", zwłaszcza konsultantów siedzących pół kroku dalej. Jest to tak głośne, że nie da się tego nie słyszeć. Widocznie przemawia przez nią zazdrość, ponieważ obgaduje najczęściej tych ludzi, którym zazdrości, a, jak widać po jej spojrzeniach i słowach, zazdrości tego, że wiele konsultantów rozwija się prywatnie w innych dziedzinach czy też zazdrości im ładnego, zadbanego wyglądu. Szkolenia z kampanii trwają kilkanaście minut. Kiedy konsultant zadaje pytania, to zniecierpliwienie i pretensje. Skrypty, które "nadzoruje", mają mnóstwo ewidentnych błędów i gdy konsultant zaczyna rozmawiać z klientem, to może poczuć się jak analfabeta niepotrafiący sklecić zdania. Mimo zgłaszania błędów i prób ich zmiany, krzyk, że " trzeba mówić wszystko jak idzie w skrypcie". Nie ma pojęcia o swojej pracy, o profesjonalnej rozmowie z klientem, budowaniu relacji z nim, zbijaniu obiekcji, coachingu czy marketingu. Jej propozycje rozmowy z klientem są śmiechu warte. Totalny brak kompetencji, który, jak widać, tu może przechodzi, ale w lepszych firmach/korporacjach, związanych z tą branżą, nie przeszedłby nigdy.
2. Druga "managerka" ma podobne zachowanie do tamtej. Perfidnie obgaduje, daje skrypty z błędami i nie ma pojęcia o pracy. Jest to jednak pojęcie minimalnie większe niż w przypadku tamtej . Szkolenia z kampanii trwają u niej krótko. W przypadku pytań czy błędów, zaczyna się niecierpliwić, wydzierać i wprowadzać chorą dyscyplinę. Nie potrafi docenić pracy konsultantów czy powiedzieć miłego słowa.
3. Warto wspomnieć też o jednej z managerek(prawdopodobnie już tam niepracującej),by pokazać, jaka jest przepaść pomiędzy nią a tymi dwiema. Trzecia managerka jest ich totalnym przeciwieństwem, pod KAŻDYM względem :) Ludzka, ciepła, pomocna, z szacunkiem do ludzi. Nie wywyższa się, nie zazdrości chorobliwie niczego, z każdym porozmawia, da dobrą radę, pożartuje. Słucha i nie gardzi ludźmi, docenia ich i motywuje. Każdemu dobrze życzy. Konkretna, ambitna i profesjonalna. Ma dużą wiedzę z zakresu call center. Myślę, że raczej nie ma wśród konsultantów takiej osoby, która mogłaby być z niej niezadowolona (w przeciwieństwie do, ciągle słyszanych czy czytanych tu od wielu osób, słusznych oburzeń na temat wspomnianych dwóch "managerek"). Na nią to "coś" o nazwie IPT kompletnie nie zasługuje. :)
4.Między konsultantami miła atmosfera, żarty i luz, bez wyścigu szczurów, także ok.
5. Dziwna kwestia wysyłania konsultantów na tzw. "przymusowe wolne". Wedle wpajanego przekonania, jest to związane z "chwilowym" brakiem pracy, ale czy na pewno? Przykładowo: jedna osoba dzwoni dwie kampanie na raz, a osoba druga (która mogłaby wziąć jedną z tych dwóch kampanii, nie dostaje żadnej z nich. Gdzie logika? Brak. Czasami wystawia się rachunki, nie do końca zgodne ze stanem faktycznym. I kiedy ktoś nie chce tego podpisać - oburzenie. Nic dziwnego, że nad "firmą" prawdopodobnie sprawują kontrolę odpowiednie organy pracownicze.
6. Wypłaty marne, często obcinane, nawet o kilka minut niezależnego od konsultanta spóźnienia do pracy. Premie (kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych) z prawie rocznym opóźnieniem. Jedna z zespołu osób odpowiedzialnych za przelewanie wypłat niegrzecznie zaczepia konsultantów o byle co, więc lepiej niech zajmie się sprawdzaniem czy wypłaty i premie dochodzą na czas. Bo niezbyt to wychodzi, skoro, w sprawie wypłat i premii, panuje takie oburzenie.
7. Wszędzie brud i smród, więc jedna z osób z serwisu sprzątającego, znana z wrednego zaczepiania pracowników o byle co, niech zajmie się sprzątaniem (zwłaszcza obleśnych toalet).
Nie polecam jeszcze raz. To miejsce nie jest mnie godne.