Skąd się wzięło zło na świecie? Od dawna szukał umysł ludzki klucza do rozwiązania tej lak blisko człowieka dotykającej zagadki. Poganie przypuszczali w tym celu wieczne istnienie źródła złego, istnienie pierwiastka czyli istoty niestworzonej, równej Istocie dobrej, walczącej przeciwko pierwiastkowi dobremu.
Chrystianizm usunął ten niedorzeczny i przez sam zdrowy rozum dawno już i powszechnie za fałszywy uznany sposób tłumaczenia. Orzekł on, że zło bynajmniej nie może być uważane za jakikolwiek pierwiastek kosmiczny, lecz wyłącznie do dziedziny etycznej należy: bez decyzji wolnej woli stworzenia nie byłoby zło powstało, ona jest za nie odpowiedzialną. Należy więc według tej nauki cofnąć się w myśli w świat nadzmysłowy, duchowy, w świat aniołów przez Boga stworzonych.
Część tych aniołów zbuntowała się przeciwko Bogu, ściągając przez to winę i karę na siebie. Anioł upadły zbliżył się następnie w postaci węża jako kusiciel do pierwszych ludzi, ażeby ich za sobą do upadku pociągnąć. Mógł człowiek pokusie się oprzeć i powinien był tu uczynić; ulegając jej, zawinił i z własnej winy wtrącił siebie i cały rodzaj ludzki w grzech i jego następstwa, do których głównie należy pożądliwość; ona pociąga człowieka do opierania się prawu Bożemu, nią anioł upadły nadal się posługuje, aby wolę człowieka do grzechu skłaniać.
Taki jest więc według nauki chrystianizmu początek wszystkiego złego w poszczególnym człowieku i w całym rodzaju ludzkim. Wskutek pożądliwości, która jako następstwo grzechu pierworodnego zagnieździła się w człowieku, wola ludzka od dzieciństwa skłania się ku złemu; pokusa szatańska posługuje się tym środkiem na to, aby zło w człowieku odniosło zwycięstwo.
Człowiek sam siebie nie stworzył, nie stworzyli go rodzice, nie stworzyli nauczyciele i nauczycielki, a jednak dusza, umysł, serce dziecięce są tak podatnym materiałem, że ojciec, matka, nauczyciele, nauczycielki, piastunki i wszyscy ci, co się do dzieci zbliżają, mają względem nich twórczą niejako władzę. Jak glina, gdy jeszcze wilgotna, wrażliwą jest na każde choćby mimowolne dotknięcie, tak dziecko jest wrażliwe na wszystko, co pod zmysły jego podpada.
Wszystko, co dziecko widzi, co słyszy, na nim piętno swoje wyciska z siłą pierwszych wrażeń i nadaje kierunek jego myślom, uczuciom i woli. Nic jego uwagi nie uchodzi. Ono widzi, czym się ludzie cieszą, a czym się martwią, co sobie ludzie cenią, a czym pomiatają, na co chętnie grosz łożą, na co go żałują, co kogo gniewa, co śmiech wywołuje; widzi, jak się każdy względem każdego zachowuje, co czyni i mówi w oczy, a co za plecami; i według tego wszystkiego rozwijają się jego pojęcia, kształtują jego zasady; urabia się tedy bezwyznaniowiec i kosmopolita, albo chrześcijanin i Polak.
Najświętsza Maryo Panno, Matko Syna Bożego, Pani nieba i ziemi, Królowo Aniołów i wszystkich Świętych! z pobożną pociechą serca mojego dziekuję Bogu za to, że Ciebie jednę z wszystkich Adama córek obrał za Matkę Zbawicielowi naszemu; że Cię od pierworodnego w Poczęciu i od wszelkiego w całem Twem życiu grzechu uwolnił; że Cię łask Swoich i zasług Twoich pełną z duszą i z ciałem zaraz po śmierci wziął do nieba, i że Cię tam nad wszelkie święte dusze i Anioły niebieskie wyniósł, a przyzwoitą Matce Bozkiej chwałą, uwielbić raczył. Wiedząc zaś, o Najświętsza i najchwalebniejsza Panno Maryo! o zupełnej przemożności Twojej u Najmilszego Syna Twego, a Boga naszego, i o Twojej nieporównanej ku nam ludziom dobroci, przez którą stajesz się ucieczką grzesznym, ufnością pokutującym, pocieszycielką utrapionym, opiekunką, konającym i Matką wszelkiej litości wszystkim, a przeto największą, w Tobie po Bogu nadzieję mając: upadłszy przed Tobą w duchu, pokornem sercem wszystkie Ci dni życia mojego na usługi oddaję i wpraszam się w świętą Opiekę Twoję.
Ciebie obieram sobie za Panią dziedziczną i wieczną; Ciebie upraszam sobie na całe życie moje za Patronkę wszystkich spraw, mów i myśli moich na sądzie Bozkim. Ciebie każdego czasu, osobliwie ostatniego momentu śmierci mojej, pragnę mieć opiekunkę i Obronicielkę moją. Ach, Panno święta, przyjmij odemnie to moje oświadczenie, a teraz i zawsze i przy zgonie pokaż mi sIę Matką miłosierdzia i dobrodziejką moją. Ja też wzajemnie odtąd i póki mi zdowie; pamięć i rozum służą, póki językiem, sercem i innemi zmysłami władać mogę, nie przestanę Cię wielbi i wzywać, serdecznie upraszając: wyjednaj mi, Matko Bozka, u Syna Twego łaski do odpokutowania za przeszłe grzechy i do ustrzeżenia się wszystkich innych na zawsze. Uproś mi pomoc ku prowadzeniu najpobożniejszego życia i ku wytrwaniu w dobrem aż do końca.
Uproś godne i wczesne do śmierci przygotowanie przez spowiedź należytą, przez Najśw. Komunią i ostatnie Olejem św. namaszczenie.
A gdy mnie już ogarną boleści śmiertelne, gdy Cię już zdrętwiały językiem nie będę mógł (a) wzywać, wspomnij litościwie na teraźniejszą prośbę moję, którą do Ciebi pokornie zanoszę, rzucając się duchem i ciałem do stóp Twoich: przybądź wtenczas na ratunek grzesznej duszy moje