Kolarz - Marek A.ureliusz 23.07.2016 23:35
Inne
Mam za sobą ponad 3 letni czas pracy w TUI Poland, a konkretnie w centrali, poza Call Center. Jaka będzie reakcja po przeczytaniu przez Was tego posta nie wiem, ale chciałem się z Wami podzielić najszczerszą prawdą na temat tego jakie panują tam warunki i atmosfera pracy. Nie zamierzam z kimkolwiek dywagować i wdawać się w kłótnie na forum - zwyczajnie chce podzielić się z Wami moimi uwagami i doświadczeniami. Oczywiście poza przytoczonymi przeze mnie faktami, mój wywód charakteryzuje się pewną dozą subiektywizmu, ale chcę podkreślić, że piszę tę wiadomość po upływie pewnej długości czasu od zakończenia "współpracy" z TUI jednak nie na tyle długiej, aby nie móc w sposób racjonalny wypowiedzieć się na temat jw.
Z tego co zaobserwowałem czytając poprzednie opinie, zwłaszcza te pozytywne dotyczące pracy w TUI, są one przygotowywane i pisane przez pracowników kilku, dosłownie 3 osobowego zespołu HR oraz kierowników czy koordynatorów w Call Center, którzy ciągle potrzebują ludzi do pracy, bo ciągle "wypadają" im dotychczasowi pracownicy ze stażem pracy tamże nie przekraczającym 2 miesięcy. Już rozwiewam Wasze wątpliwości. Nie, nie jest to spowodowane ogromnym rozwojem firmy, rosnącym popytem na pracę (popyt na prace to zapotrzebowanie zgłaszane przez pracodawców) czy sezonowością oferowanego produktu tylko ogromną rotacją wśród osób tam pracujących i dotyczy to nie tylko osób pracujących w CC, ale też innych jednostkach (to za dużo powiedziane). Owszem wyniki i wszelkie wskaźniki firmy szybciej lub wolniej rosną jednak absolutnie nie ma to przełożenia na liczbę zatrudnianych osób. Ogłoszenia, które możecie znaleźć na portalach pracy czy na stronie firmy w zakładce kariera widnieją tam stale i cały czas, bo szeroko rozumiane szefostwo już dawno pogodziło się z tym faktem i zaakceptowało ogromną rotację, która wynika z atmosfery pracy. Co do kompetencji, fachowości (a raczej ich braku) zespołu HR można byłoby napisać równie długą rozprawkę. W tym miejscu pragnę pozdrowić jednego ze świeżo upieczonych koordynatorów, który za chwile będzie bronił jak lew imienia firmy, a nijak nie będzie się to miało do rzeczywistości.
Ogromne naciski na realizację planów sprzedaży to być może często spotykana sytuacja w jednostkach sprzedażowych różnych firm jednak w TUI skala zjawiska jest dość duża, a same stosowane techniki "motywacyjne" są poniżej wszelkiej krytyki. Wspomniana wcześniej liczba zwolnień lekarskich wśród pracowników powoduje, że często koordynator CC na danej zmianie ma problem ze skompletowaniem zespołu, który mógłby podjąć bieżącą pracę. Niestety nadgodziny w CC, o których była mowa we wcześniejszych postach są w mniej lub bardziej subtelny sposób sugerowane i nie ma żadnej mowy o płatnych nadgodzinach czy godzinach do odbioru. Przedstawiany jest plan, ewentualnie zakres obowiązków, który ma być zrealizowany w przeciągu dnia roboczego i nikogo nie obchodzi w jaki sposób to zrobisz. A że jest to fizycznie niemożliwe i nikt nie jest w stanie dołożyć minut w godzinie, godzin w dobie to przełożonych to absolutnie nie interesuje. Jakakolwiek uprzejma forma zasygnalizowania przez pracownika na możliwość niezrealizowania całego planu, problemów (również w czasie próby jego realizacji, nie mylić z niesubordynacją) kończy się, tak jak przedstawił to jeden z moich przedmówców, średnio dyplomatycznymi stwierdzeniami, że pracę zawsze można zmienić i nikt nikogo na siłę tam nie trzyma czy chociażby, że na jego miejsce czeka kolejka chętnych. Prym w takim postępowaniu wiedzie wspomniana już szefowa CC. Tutaj należy zaznaczyć, że na całe szczęście powoli ta sytuacja się zmienia - coraz częściej potencjalni kandydaci do pracy w TUI, w trakcie rozmów telefonicznych, które mają na celu umówienie spotkania rekrutacyjnego, słysząc jak naprawdę wygląda praca w TUI, odmawia przybycia na to spotkanie. Niestety praca w centrali (o pracy w biurach nie piszę) wiąże się z tym, że prędzej czy później, mniej lub bardziej pracownicy traktowani są jak tania (bardzo tania) siła robocza, która nie ma wręcz żadnych praw. Ktoś z Was wspomniał o tym, że kiedy pracownik podpisał umowę o pracę to chroni Go Kodeks Pracy i postanowienia wynikające z umowy itd. Nic bardziej mylnego sztuka pozbywania się ludzi w TUI została opanowana do perfekcji. Zawsze pracownik stoi na straconej pozycji i jest traktowany z pozycji siły. Często wyciągane są zdarzenia, które nie miały miejsca, ale ludzie bojąc się, że mogą zostać kolejnym "słabym ogniwem" poświadczą wszystko. Przykre wręcz jest to, że bardzo często przywoływane zdarzenia (powody) nie są efektem błędów pracowników, ich niesubordynacją tylko widzimisię kilku osób ze ścisłego szefostwa (wszyscy zainteresowani wiedzą o kogo chodzi) i chyba kompleksów, których posiada bez liku czy problemów natury osobistej (zawodów i rozstań miłosnych) posiadanych przez innych, byłych już członków zespołu zarządzającego TUI. Wśród pracowników bardzo popularne są st