z Warszawy w kierunku Białorusi wyjechał autobus firmy DND group, przy zakupie biletu wskazano, że będzie komfortowy Man. Właściwie przyjechał złom. Już na starcie widać było, że są problemy ze stanem technicznym. Podczas gdy jeden kierowca włączył zapłon, drugi poszedł do komory silnika ze śrubokrętem, najwyraźniej nie działał rozrusznik i musiał zostać uruchomiony bezpośrednio. Po wyjeździe z Warszawy autobus kilka razy się zatrzymał i ostatecznie stanął o 21 minut na parkingu Prosienica około 100 km od Warszawy. Próby kontynuowania ruchu do niczego nie doprowadziły. Pytania pasażerów * kiedy jedziemy ? co powinniśmy zrobić? czy zostanie dostarczony inny autobus? * kierowca milczał, po prostu ignorował ludzi. Później po prostu opuścił autobus i gdzieś ukrył się przed ludźmi przez całą noc, chociaż ludzie szukali go na całym parkingu. Rano ludzie zwrócili się do przejeżdżającego samochodu policji, Ci nie mogli nic zrobić. Ludzie zaczęli łapać Podróże, aby dostać się przynajmniej do Białegostoku. Około godziny 11 następnego dnia wszyscy pasażerowie opuścili autobus. Autobus pozostał na parkingu. ZDECYDOWANIE NIE POLECAM KONTAKTOWANIA SIĘ Z TYM PRZEWOŹNIKIEM.