Praca w TUI jest bardzo rozwijająca, natomiast wynagrodzenie niestety nie idzie w parze z licznymi obowiązkami specjalisty ds. turystyki. Do pozytywów z pewnością można zaliczyć fajną atmosferę w większości biur, rozwijające, ciekawe szkolenia, możliwość zdobycia doświadczenia w kontakcie z klientem, poznanie atrakcji w przeróżnych zakątkach świata, darmowa liczba noclegów w niektórych sieciach hoteli (jeżeli sprzedaż w nich określoną liczbę rezerwacji) oraz ogólna zniżka pracownicza po przepracowanym roku, możliwość uczestnictwa w study tourach (chociaż na te egzotyczne raczej lata kierownictwo, dla szarego pracownika pozostaje basen Morza Śródziemnego) oraz możliwość pracy na umowie o pracę (niestety, w Polsce wciąż w wielu firmach bardzo o nią ciężko). Niestety, negatywnych stron jest znacznie więcej. Po pierwsze, odpowiedzialność finansowa. Wielu klientów wciąż płaci za wakacje gotówką- każdy źle policzony banknot trzeba dołożyć z własnej kieszeni. Nie ma maszynek do liczenia pieniędzy, a wpłaty nieraz opiewają na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Co więcej, jeśli założysz błędnie rezerwację (np założyłaś wstępną do następnego dnia do 15, a okazało się, że do wyjazdu jest mniej niż 15 dni, i nie anulujesz jej w ciągu godziny, możesz pożegnać się z premią przez następne 3 miesiące lub płacić za wyjazd z własnej kieszeni...).
Jest wielkie ciśnienie na sprzedaż wycieczek fakultatywnych- tui nie ma rezydentów na destynacji, więc wycieczki trzeba zakupić wcześniej. Strona do rezerwacji wycieczek działa tragicznie- nie dość, że ich opisy często są bardzo niedokładne (a sprzedawca bardzo często jedynie na nich bazuje, bo nie jest w stanie znać przebiegu każdej wycieczki na każdej destynacji, więc musi oddzielnie się kontaktować z działem do spraw fakultetów, co zajmuje sporo czasu, którego w biurze ciągle brakuje), to jeszcze odbiór nieraz odbywa się z innego hotelu lub hotel na stronie z wycieczkami ma inną nazwę niż na stronie tui.
Wysokość planów sprzedażowych w większych biurach jest kosmiczna. Naprawdę ciężko ją wyrobić nawet doświadczonym sprzedawcom, a bez niej bardzo trudno zapewnić sobie podstawowe utrzymanie w większym mieście. To jest największy minus.
Skoro plany są wysokie, sprzedawca musi walczyć o każdego klienta. TUI w tym nie pomaga. Nawet, jeśli spędzisz tydzień na zachęcaniu klienta do wybrania polecanego przez Ciebie hotelu, zakupienia odpowiedniego ubezpieczenia i wszystkich dodatków, a on założy dokładnie taką samą rezerwację przez internet, nie wlicza się to do Twojego planu sprzedażowego. Niestety, w wielu biurach jest to nagminna praktyka, a uświadamianie tego klientom najczęściej nic nie daje. (Tutaj gorący apel do potencjalnych klientów TUI- nawet, jeśli masz już wybraną ofertę, zadzwoń do jakiegokolwiek biura i załóż rezerwację za jego pośrednictwem- Ciebie to nic nie kosztuje, a możesz wesprzeć lokalny biznes i zmusić to wielkie korpo do podzielenia się zyskiem z szarymi pracownikami).
Godziny pracy- biura są otwarte od 10 do 21, od pon-sob. Nieraz trzeba zostać po godzinach, żeby obrobić wszystkie rezerwacje na czas, więc ciężko zachować work-life balance.
Konieczność sprzedaży dodatków. Pomijając już kwestię bardzo drogich, ale niezbędnych ubezpieczeń (osobiście uważam, że akurat to jest bardzo, bardzo ważny element wycieczki i sama z nich korzystam). Żeby konwersje się zgadzały, trzeba wciskać klientom np. dodatkową opłatę za rezerwację miejsc w samolocie (często jest to kilkaset złoty do rezerwacji), gwarancję niezmienności ceny, pakiet elastyczny, opłatę za transfer standardowy itd. Końcowa cena rezerwacji ze wszystkimi dodatkami może się różnić nawet o kilka tysięcy w przypadku większej grupy, niż wstępna cena podana na stronie.
Na rozmowie o pracę pada również kwestia study tourów (wyjazdów, na których zapoznajesz się z bazą hotelową na destynacji). Jest to niewątpliwie plus, natomiast, żeby na niego pojechać, musisz podpisać lojalkę. Wiąże się to z jednym- na kolejne pół roku pozbywasz się bardzo ważnego argumentu w przypadku negocjacji wynagrodzenia- jeśli zdecydujesz się na odejście, musisz zapłacić sporą karę finansową. Daje to możliwość TUI podwyższania w nieskończoność planów finansowych, a Ty ryzykujesz otrzymywaniem przez następne miesiące jedynie podstawowego wynagrodzenia. Warto się 10x zastanowić, czy krótki pobyt w Bułgarii/ Turcji/ Hiszpanii itd jest warty ryzyka, że przez następne miesiące nie będziesz mieć z czego utrzymać siebie/ swojej rodziny, bo nie dostaniesz premii...
Reasumując- praca dobra na początek, żeby zdobyć doświadczenie. Bardzo ciekawa, rozwijająca, wywołująca dreszczyk emocji (radość i ekscytacja, kiedy uda Ci się sprzedać wycieczkę, duma, którą czujesz, kiedy wraca do Ciebie klient i opowiada o fantastycznych wakacjach, które mu zapewniłeś, jest nie do opisania. Z drugiej strony wkurzenie i zdenerwowanie, kiedy klient zakupił wycieczkę przez internet, potrafi bardzo skutecznie popsuć humor...), ale zbyt słabo opłacana.