Gdy przychodziłem do Samsunga 3 lata temu, pamiętam że na tym forum ludzie pisali czemu po 3 latach odchodzili nie mogąc już dłużej ścierpieć tej firmy. Od tego czasu wszystkie te zarzuty są aktualne w 100%. Z całą pewnością będą też aktualne za kolejne 3 lata, bo Samsung to monolit nie do ruszenia. A zatem - caveat emptor, czyli zanim się zdecydujesz na pracę, to wiedz co gały widziały jak brały. Podsumujmy więc wszystkie wątki o tej firmie:
Minusy:
- radykalnie niskie zarobki - ja bym szacował, że maximum dla inżyniera tutaj to jakieś 60% niższych stawek rynkowych, niezależnie od stażu. Podobno seniorzy mają normalniej, ale w tej firmie od juniora do seniora jest z 10 lat, a kto tyle wytrzyma na głodowej pensji? Mam też subiektywne wrażenie że od 2018 do 2021 roku ta firma jeszcze ostrzej ścięła stawki w stosunku do rynkowych.
- obojętność granicząca z tępotą i nieelastyczność - nie dajcie się nabrać na wysokie miejsce Samsunga w rankingu pracodawców. Ta firma ma lata wewnętrznej praktyki w odhaczaniu różnych konkursów piękności (o czym jeszcze będzie), z czego często nie wynika wiele poza marketingiem. Choćbyś był najlepszym zawodnikiem na świecie i stanął na rzęsach, to nie masz najmniejszej szansy dostać tu cokolwiek poza procedurą. Próbowano już tysiące razy i na każdym szczeblu. Szczególnie rygorystycznie przestrzega się urawniłowki przy premiach, awansach i podwyżkach. Tak jak pisali inni, te trzy rzeczy wydarzają się w tej firmie raz do roku, w oficjalnie ogłoszonym terminie i właściwie na podstawie automatu / algorytmu (którego zasad działania jednak nikt nie zna). Choćby nawet wszyscy doktorzy habilitowani, profesorzy i inni liderzy naraz zaprotestowali i zagrozili odejściem wraz ze swoimi współpracownikami, to nie wywalczą dla nikogo podwyżki, bo są w tych kwestiach praktycznie ubezwłasnowolnieni przez HR (a ten z kolei jest kompletnie ubezwłasnowolniony przez Koreę). Atrofia organizacyjna i rezygnacja jest już tak duża, że seryjne rzucanie papierami w kilkanaście osób z tego samego projektu na nikim nie robi wrażenia. Niezależnie od tego jakie miałeś relacje z menadżerem do wypowiedzenia, nie licz że ktokolwiek będzie za tobą tu tęsknił.
- loteria z umowami o pracę - trochę tu już w innych opiniach o tym było, ja tylko powiem, że twoja szansa na UOP zależy mocno od tego, czy twój menedżer ma mentalność polskiego Janusza. Jeśli nie, to dostaniesz kiedyś tego juniora na start, bo jednak rotacja jest i jakiś tam stan osobowy trzeba wykazać. Ale możesz równie dobrze trafić do człowieka, u którego "robienie stażystami" jest ulubionym założeniem projektowym, a UOP udzielana jest z wielkiej łaski. Wtedy, jeśli sam nie zwiejesz gdzie indziej, przygotuj się że zostaniesz senior stażystą, a nawet principal stażystą na miernej stawce godzinowej i bez benefitów. Rekordzista, o którym wiem był praktykantem przez 5 lat, ale np. ja dostałem UOP od razu po 3 miesiącach praktyk. Sporo tutaj też zależy od twojego formalnego wykształcenia - generalnie nie masz co liczyć na etat przed dyplomem.
- rotacja: w lepszych przed-covidowych czasach podczas wakacji widywano co 2 tygodnie przy recepcji tłumy na oko po 50 osób przyjmowanych na praktyki, co już samo w sobie sporo mówi o przemysłowej wręcz skali "przerobu". W moich projektach składy osobowe wymieniały się w ciągu roku mniej więcej w 60%. Dodatkowo praktycznie każda, nawet średniej intensywności nowa rekrutacja na rynku wysysa z Samsunga ludzi nagle i bez ostrzeżenia. Menadżerowie (ci, którzy się tu ostali) i dział HR oczywiście jak w Wałbrzychu stoją z boku, jedzą sobie popcorn i kolejny rok przyglądają się jaki fajny film leci.
- dział HR - trochę już napisałem, ale jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, same HRy w Polsce lepiej możnaby określić jako policję proceduralno-personalną, bo o cokolwiek ich spytasz, to ci powiedzą "jest tak, bo tak zarządziła Korea - my tylko wykonujemy odgórne zarządzenia". Po drugie - w tej firmie pomyliły się komuś role. To HR ma wspierać działy inżynierskie, a w praktyce wychodzi na to, że te drugie służą chyba uzasadnieniu istnienia HRów. W każdej korporacji dział personalny w jakimś stopniu ma zapędy, żeby rządzić całą firmą mimo, że nie ma zielonego pojęcia o tym co trzeba robić. Większość firm jednak temperuje takie działanie, w Samsungu zaś polscy liderzy zarządzający wieloosobowymi zespołami dają sobą pomiatać jakby byli petentami obsługiwanymi przez rozkapryszoną ekspedientkę w mięsnym przed 1989 rokiem. Nie spotkałem jeszcze korpo w IT, w którym HR tak bardzo ingeruje i przeszkadza jak w Samsungu.
- rozbudowana kultura odhaczania - generalnie wszystkim od najniższego lidera do prezesa zależy najbardziej na tym, żeby - jak to ktoś tu kiedyś ładnie określił - komuś wyżej nie zaświecił się Excel na czerwono. Uwidziało się Korei, że trzeba zgłosić ileśtam patentów?