Jak każda praca, ma plusy i minusy. U mnie (doradca klienta) niestety minusy przysłoniły plusy i złożyłem wymówienie. Do plusów zalicza się na pewno umowa o pracę, pakiet socjalny, szkolenia, terminowa wypłata, prowizje i dodatki za konkursy, Dodatki to m.in. karta medyczna enel med, karta multisport, pakiet ubezpieczeń dla stałych pracowników i wiele innych programów. Podstawa pensji to dla nowicjusza to raczej 2500 brutto, natomiast jeśli masz duże doświadczenie w bankowości to myślę, że realnie na tym stanowisku wynegocjujesz 3000 brutto na dzień dobry (zasada: im więcej wynegocjujesz na starcie tym lepiej, bo później ciężko od podwyżkę). Umowa o pracę to 6 m-cy próba, później raczej już jest umowa na stałe (no chyba, że z czymś podpadniesz- to na rok). Tu są realne możliwości awansu- ale dla wybitnych jednostek. Ogólnie doradca klienta, to w tym momencie najgorsze stanowisko w banku. Dlatego, że są inni pracownicy specjalistyczni typu- doradca finansowy, hipoteczny, firmowy i oni z kolei ograniczają się tylko do obsługi klientów w zakresie swoich produktów, natomiast doradca klienta sprzedaje WSZYSTKO zarówno produkty dla detalu, jak i inwestycje czy produkty dla przedsiębiorców oraz powinien posiadać wiedzę w zakresie hipotek oraz leasingu, dodatkowo zajmuje się obsługą posprzedażową po swoich "kolegach specjalistach"- których interesuje tylko sprzedaż, a sprawa wszelkich dyspozycji to już do doradcy klienta (podsumowując DK jest zarówno DF, DH, RM i maklerem giełdowym w jednym). Nie muszę oczywiście wspominać, że kasa jest najniższą. Gdyby wynagrodzenie było adekwatne do obowiązków to musiałoby być sporo wyższe. Dodatkowo jest portfelizacja, czyli każdy klient banku ma przydzielonego imiennie swojego opiekuna. Pracujesz na swoim portfelu klientów. Inny doradca nie ma teoretycznie prawa obsługiwać Twojego klienta i vice versa. Jesteś rozliczany z poziomu uproduktowienia Twoich klientów i tego jaki generują zysk dla Banku. Co do minusów to mobbing jest wszechobecny na stanowiskach doradczych. Codzienne poranne odprawy przy tzw, Białej tablicy, gdzie wpisujesz ilość wykonanych telefonów, odbytych spotkań i złożonych wniosków. sprzedaż w sztukach czy wolumenach odnośnie każdej linii produktowej, suma % wykonanego planu oraz % upływ czasu co musi iść w parze. Codzienne telefony, telekonferencje i tłumaczenie ile masz wykonanych telefonów, ile spotkań, co masz zamiar sprzedać dziś konkretnemu klientowi by zrobić plan, ile masz zamiar sprzedać jutro i jak masz zamiar to zrobić. spotkania w sztukach muszą być umówione z 3 dniowym wyprzedzeniem, klient z dyspozycją jest niemile widziany, gdyż marnuje Twój czas i Dyrektor daje do zrozumienia, że masz go szybko zbyć. Jesteś rozliczany z każdej minuty swojej pracy, musisz swoje czynności wpisywać w system i czas przepracowany musi się zgadzać z tym co robiłeś w ciągu dnia. jeśli nie to znaczy, że jesteś nieefektywny i nie umiesz zorganizować sobie dnia pracy. Nękanie klientów telefonami to norma. non stop ,jeśli klient przy Tobie nie siedzi to Ty wisisz na słuchawce i bawisz się w akwizytora. Aha...no i chodzenie z ofertami, umawianie spotkań na mieście itd. również wchodzi w grę. Samochód służbowy mają nieliczni... ja musiałem korzystać ze swojego za swoje paliwo itd... a i najgorsze... siedzenie po godzinach, z które nikt Ci nie płaci, ani nie możesz wykorzystać wolnego (mi zbierały się z 3 dni w każdym miesiącu z nadgodzin)... Pomimo, że kasa umowa i dodatki super- to podziękowałem za współpracę, gdyż nie zamierzam pracować w psychiatryku, gdzie patrzą na każdy Twój ruch i nie omieszkają wykorzystać sytuacji i Twojego słabszego punktu czy dnia, by zrównać Cię z błotem... w firmie, w której pracownicy boją się wziąć urlop dlatego, że zostanie im mniej czasu do zrobienia planu i nie daj Boże będą musieli iść na dywanik do dyr. regionalnego, dla którego wyjaśnienie, że byłem na urlopie lub leżałem w szpitalu to nie jest żaden argument i go to nie obchodzi... zaniżyłeś statystyki i jesteś wobec tego NIKIM... Szczerze? to może wolę nieco mniej zarobić, ale przynajmniej ze świadomością, że za kilka lat nie wyląduję u psychiatry z receptą na leki antydepresyjne... :) Powodzenia dla kandydatów do pracy w RBPL, normalny szanujący się człowiek nie skusi się do pracy w tym banku