Piszę te opinie po ochłonięciu i wreszcie zaniku stresu, a pojawieniu się szczęścia. Pracowałam w jednej ze szkół Profi-Lingua, jako tzw specjalista ds obsługi klienta, na umowie zlecenie. I niestety, nikomu tej pracy nie polecę... Na pierwszej rozmowie obiecywane są premie uznaniowe co miesiąc, możliwości rozwoju itd. Niestety, są to tylko obiecanki które mają cię skłonić do przyjęcia posady i przyswojeniu tomiszczy na temat oferty, wyglądu egzaminów (np. FCE,CAE itd) oraz tego, jak należy rozmawiać z klientem i jak najlepiej wcisnąć mu produkt - nie łudźmy się, od tego są te skrypty. Na początku tej pracy było okej, znośna atmosfera aczkolwiek mnóstwo stresu, ponieważ stale brakuje rąk do pracy i na tym stanowisku robisz wszystko - obdzwaniasz bazę, nowych klientów i tych, którzy nie daj boże wypełnili z nudów formularz (będą dostawać telefony przez tydzień, parę razy w ciągu dnia); pomagasz kursantom oraz lektorom, sprzątasz, nadzorujesz fp szkoły na facebook'u i innych mediach społecznościowych, ściągasz długi od kursantów i firm - długo by wymieniać, co najważniejsze za niewspółmierną stawkę godzinową, która jest tylko o 1zł/2 zł wyższa od stawki kolporterów ulotek. Stres to codzienny towarzysz tej pracy - w placówce którą opisuje, kierowniczka oraz dyrektorka to dwie najmniej nadające sie do tych stanowisk osoby. Gdy widzą, że w pracy są 2 osoby i sekretariat pęka w szwach, siedzą w swoim biurach i raczą się stronami z zakupami online, bądź udają że "robią księgowość" - czemu udają? Ponieważ potem zapominają przesłać dokumentów do centrali i sam proces wypłat zostaje opóźniony. Nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc z ich strony, jedynie na krytykę. Są gotowe dzwonić do ciebie już od wczesnych godzin porannych bądź wieczorem, byleby tylko załatwić to co chcą. Nie szkolą nowych pracowników; to szkolenie zapewniają starsze stażem koleżanki, które mają złote serce i w ogromie obowiązków pomogą ci wszystko zrozumieć.
Od około grudnia weszły nowe porządki i Profi-lingua zamieniła się w call-center. Każda z osób pracujących na tym stanowisku dostała sztywny skrypt rozmowy, którego musi przestrzegać; audyty są przez cały tydzień, stąd stresu jest jeszcze więcej. Co robi kierownictwo, gdy takie rozmowy źle wypadną? Zależy od sympatii do danego pracownika, ci mniej lubiani dostają po prostu ochrzan i są traktowani jak idioci - mają m.in. kontrolę wiedzy z oferty. W okresie mojej pracy tam codziennie ktoś płakał za biurkiem - z nadmiaru obowiązków, stresu i tak naprawdę z bezsilności, bo wiedział że jest sam z tym wszystkim. Dodatkowym czynnikiem było postępowanie z klientem, gdzie sam pracownik czuł że nie jest to fair - jak chociażby z grupami, które miały zmniejszoną ilość lekcji a płaciły za normalny, pełnowymiarowy kurs i czuły się oszukane. Nikt nie powie, że tak naprawdę zajęcia dodatkowe są tylko w godzinach porannych,a korepetycje raz w miesiącu - to odstraszy, a tak można namówić klienta na zapis, obiecując mu warunki których mieć nie będzie nigdy.
Było parę osób w tej placówce, które o zwolnieniu dowiedziały się dzień przed - przez tzw nieprzedłużenie umowy bądź powiedzenie "jutro już nie przychodź". Jedna dowiedziała się tego bezpośrednio z grafiku, bo nikt nie miał odwagi jej tego powiedzieć prosto w twarz. Jest to traktowanie pracownika jak śmiecia, bo "na twoje miejsce i tak przyjdzie jakiś student". Nie jest to ani poważne (patrząc po tym, kto jest właścicielem szkół), ani bezpieczne dla samej firmy - w końcu trafi się pracownik,który nie będzie się bał ponieść konsekwencji i zgłosi placówkę do odpowiednich urzędów.
Jeśli chodzi o finanse - premii miesięcznych nie ma, są najwyżej kwartalne które i tak są wyliczane personalnie i jest pomiędzy nimi ogromny rozstrzał. Wypłata przychodzi "kiedy chce",dzięki dużemu czasowi zawartemu w umowie :)
Jeśli miałabym coś polecić firmie stojącej za szkołami Profi-lingua, to zmianę kierownictwa w tej placówce; jedna z placówek na południu Polski.
Jeśli miałabym wskazać jakikolwiek pozytyw tej pracy, to byliby to sympatyczni lektorzy i przemiłe dziewczyny, pracujące razem ze mną w BOK-u. Pomagają sobie jak tylko mogą i wspierają, ale wszystko ma swoje granice...a patrzenie na ich łzy i zmęczenie jest po prostu nie do zniesienia.
Nie polecę jej ani przyszłym pracownikom, ani kursantom - wybierzcie szkołę, w której ktoś zadba o wasze interesy a nie o interes placówki czyt wieczną pogoń za dużą ilością byle jakich zapisów oraz targetem obsługi telefonicznej. Jeśli już podjęliście pracę w tej szkole, mam nadzieję ze nie jesteście podatni na stres. I że jesteście gotowi na podjęcie współpracy z psychologiem.