Chciałem napisać parę słów na temat pracy w korporacji dla wszystkich "sfrustrowanych" i dla wszystkich rozważających pracę w korporacji. Są to moje obserwacje po paru firmach korporacyjnych, wielu artykułach o korporacji, samo doświadczenie.
Wyjdę od tego, że większość z nas, którzy pracują w korporacji nie planowała że będzie pracować w takim środowisku. Połowa ma inne wykształcenie niż finansowe. Firma jest przypadkiem na drodze. Połowa odejdzie po 2,3 latach i przyjdą kolejni "przypadkowi" gości i znów odejdą za 2,3 lata. Zostaną tak zwani "wyjadacze", którzy obejmą jakieś kierownicze stanowiska, jeśli już to zrobili. Oni głównie zostaną w firmie. Jest to już udowodnione na innych firmach korporacyjnych, które przyszły do Polski z innych zakątków świata. Jak się firma tworzyła w Polsce, osoby, które pierwsze były zatrudnione, z czasem awansowały wyżej i zostawały managerami.
Problem powinien być rozwiązany przez polską oświatę ale jak wiać nikt o tym nie pomyślał, żeby zamiast wkuwać w głowy uczniów niepotrzebne regułki, hisotryjki, uczyć ich dobrych wyborów w życiu; wybierać studia zgodne z predyspozycjami i marzeniami.
Z tego powodu rodzi się frustracja, jedni są sfrustrowani że wykonują prace monotonne, inni się frustrują innymi że słabo sobie radzą z procesami. Dla jednych excel to bułka z masłem dla innego będzie jak ciężka orka.
W wielu kwestiach korporacje i działy mają charakter zamknięty, żeby dostać się do danej grupy, grupy władzy, trzeba spełnić określone normy: znać język obcy - niemiecki, francuski, itp. Często dany dział posługuje się tylko w danym języku i nawet programy pisane są pod dany język. Krąg się zamyka. Jest to zwykły przykład psychologiczny, dawno już nazwany przez psychologię. Pokazuje to słabość firmy, że nie próbuje tworzyć uniwersalnej wizji a zgadza się na partykularne interesy i działy funkcjonują jak firma w firmie. Nawet zespoły tak działają że nie współpracują ze sobą.
Widzę że niektórzy to rządzą wręcz jak autorytarni władcy, proste krótkie piłki i albo się podporządkowujesz albo wylatujesz. Dotyczy to prostych czynności jak wysyłanie email. Coś powiedziałeś nie tak, szef krzywo na Ciebie spojrzał. Nie dałaś/eś szefowi wymaganej uwagi, itp. Twój email może się nie spodobać szefowi albo że odpisałeś na kogoś email w czyjeś sprawie.
Najgorsze jest to że masz 8h pracy, każdy się na ciebie "gapi" przez ten czas i jak "znikniesz" na przerwę, nagle robi się szum, gdzie jest "małpka z zoo". Uciekła, nie ma jej, szef nie ma nad nią władzy. Czasami trudno o przerwę na jedzenie, na zwykły telefon do żony, do męża, bo co powie szef, nie pracujesz, odszedłeś od miejsca pracy, masz tylko 5 minut co 1h na przerwę od komputera, a jeśli odchodzisz tak często to jesteś słabym pracownikiem. Jest to duży minus, można czuć się obserwowanym.
Wszystkim radzę długie spacery do domu po pracy, żeby ochłonąć i się nie przejmować problemami z pracy. Było napisane na forum że są nerwice po pracy w firmie, że ludzie dostają zaburzeń od pracy w korporacji, jest to prawda, jest ciągła presja, każdy twój ruch jest kontrolowany a praca bardzo odpowiedzialna. Brak miejsca na błąd powoduje ogromny stres.
Druga kwestia to taka, że dany dział potrzebuje pracowników dedykowanych do danej pracy, osoby te zostały nazwane "małpami z zoo" przez jedną z osób tutaj na forum. To jest właśnie taka praca - monotonna i ona frustruje. Brak w niej jakiekolwiek inwencji, twórczości.
Wszystkim, którzy zastanawiają się nad pracą w korporacji polecam dobrze się zastanowić. Nie jest to kraina miodem płynąca. Zależy wszystko na jaki dział trafisz i na jakich ludzi. Są działy gdzie nadgodziny to norma i musisz wręcz uważać na takie działy, gdyż po 2 latach takiej pracy można nabawić się problemów ze snem, z życiem. Praca staje się życiem. Prosta droga do zaburzeń psychicznych i fizycznych.
Wiele "szefów" jest niedojrzała, podchodzi do innych ludzi z wyższością i poczuciem "jaki jestem ważna/y". Robią czasami najwięcej szumu wokół siebie na "open space" - na hali. Fajnie jak pracują z domu przynajmniej jest spokój i nie słychać ich "taśmociągów" myślowych i kolejnych "teatralnych, serialowych" przemówień o swoich problemach.
Jeśli lubisz spokój, pracę w skupieniu, to nie jest miejsce dla Ciebie, ludzie przez 8h potrafią gadać i pracować, nie wiem jak oni to robią, czasami nie da się słuchać tego. Ludzie zachowują się jak w gimnazjum, tworzą się grupki uwielbienia. Śmiesznie to wygląda, często są to osoby samotne, które potrzebują atencji i zauważenia, choć kreują się na "maczo" czy na wielkie damy bez problemów a tak naprawdę krzyczą o pomoc :) . Wiele ludzi przynosi swoje problemy do pracy i innych nimi zaraża. Przykre.
Dziś jesteś, jutro cię nie ma, jeśli nie współpracujesz, wymagania są "totalitarne". Nie ma dyskusji. Musi to być zrobione i musisz zrobić tak jak szef powie, nawet jeśli jest źle. Może jest to "przejaskrawienie" ale dochodzi do takich kuriozów.