Zuzanna@ no ubezpieczenie jest obowiązkowe, ale przykład koleżanek miał tylko pokazać, że trzeba pilnować Axidusa, gdyż z ich strony zdarzają się pomyłki i owe dziewczyny nie były ubezpieczone przez dwa miesiące (pomimo faktu, że płaciły za ubezpieczenie). Najlepiej zaraz po paru dniach domagać się od axidusa nr ubezpieczenia, wtedy będziecie pewni, że je macie :). Co do okresu zatrudnienia... pracujesz ile chcesz, ale jak chcesz odejść bez żadnych kar, to trzeba złożyć wypowiedzenie z tygodniowym wypowiedzeniem. Język angielski bardzo mi się przydał, ponieważ znając Angielski w stopniu dobrym byłem w stanie normalnie pogadać z kierownikami i oni później traktowali mnie lepiej, jak innych ludzi. Również będąc w mieście i robiąc zwykłe zakupy język też się przydawał :), ale gdy chodzi o samą pracę, to nie masz się czego obawiać. Większość osób nie znała tam Angielskiego, ani tym bardziej Holenderskiego. Nie jest to problem, bo w pracy i tak są sami Polacy :D, a też czynności które wykonujesz są proste. Ja dopiero po wyjeździe do Axidusa zobaczyłem, że praca może być aż tak prosta. Przykładowo stoisz i przeglądasz pomidory i inne warzywa czy owoce swoim tempem i odrzucasz to co się psuje. Z kwiatami podobnie. Mnie jak zobaczyli, że znam Angielski dali do firmy, gdzie był mi potrzebny, ale jeśli go nie znasz, to naprawdę nie masz się o co obawiać. Co ciekawe w ośrodku gdzie mieszkałem była taka para, jedno nie mówiło, a drugie nie słyszało i dogadywali się tylko we dwoje (jedno było uszami drugiego :P), a i tak pracowali i pracodawca był z nich zadowolony.
A już swoją drogą, to moja poprzedni komentarz został wykasowany/zmoderowany i została tylko połowa. Bardzo to niefajne, gdyż starałem się obiektywnie opisać tą firmę, a tu takie rzeczy. Nie chce mi się pisać długiej wiadomości drugi raz, to więc tylko skonkluduje to co zawarłem w swoim oryginalnym komentarzu:
-Axidus to firma uczciwa na tyle, aby można było polecić do nich wyjazd. Wypłacają pieniądze, a w razie pojedynczych godzin (najlepiej prowadzić swój zeszyt, gdzie będą zapisywane godziny), to szybko uzyskuje się korekcję.
-plusem jest łatwa praca, większość czynności nie wymaga specjalnych umiejętności poza chęcią do pracy, ale oczywiście zdarzają się też cięższe czynności. Dwa razy w trzy miesiące zdarzyło mi się, że musiałem wykonać cięższą pracę, a byłem w kilku firmach (układanie wysokich palet w dość szybkim tempie kartonami wypełnionymi owocami).
-choć Axidus załatwia pracę i zakwaterowanie, to jednak, jak na pośrednika przystało zarabia bardzo na ludziach i nie ukrywa, że taki jest tam ich główny cel. Największym minusem są mieszkania i wszystko z tym związane. Cena 95 euro za miejsce w bungalu czy w innej ich noże, to jeden wielki kabaret, na miesiąc wychodzi 380 euro, a więc z jednego bungla mają 1520 euro, a z jednego mieszkania, gdzie było 8 osób Axidus wyciągał nawet 3040 euro. To już gdyby te 8 osób chciało wynająć sobie dom sam normalnie, to za tą cenę mieli by nawet jacuzzi i warunki jak na wakacjach w hotelu :)... a i mieli by przy tym pewnie internet i pralkę, a są to rzeczy, które niestety są tam sprowadzone do rangi luksusu. Ja mieszkałem w teraar (nazywaliśmy to krainą terroru), gdzie były 4 pralki na ponad 200 ludzi, a sam internet, to przez większość dnia nie działał, gdyż udostępnili jedynie parę routerów na tak duża ilość ludzi i na tak ogromny teren. Było to o tyle problematyczne, że Axidus po przyjeździe pracowników do Holandii ucina kontakt telefoniczny i życzy sobie kontaktu z nimi wyłącznie przez maila, a bez internetu ciężko o to. Musiałem kupować sobie dołoadowania telefoniczne "lebara unlimited" za 30 euro, gdzie miałem 3 GB internetu.
-w mieszkaniach są kontrole gdy ludzie są w pracy. Byłem raz w czasie takiej kontroli, to gość szperał szczęście, nawet do lodówki zaglądał (zero prywatności). Taka kontrola potrafi też dowalić karę za zmyślone przez nich rzeczy, np. policzą karę za niedziałający alarm czy wadę mieszkania, która już tam była zanim się wprowadziliście. Najlepiej więc na początku zaraz zgłaszać wszystkie usterki w domach i robić samemu zdjęcia z datą, aby później gdy już dadzą karę mieć asa w rękawie.
-o ile na początku warunki mieszkaniowe mi przeszkadzały, o tyle po tygodniu, dwóch zupełnie przestałem na nie zwracać uwagę (a był grzyb na ścianie, brudne materace, brak światła czasem) i najważniejsze to dogadać się ze współlokatorami. Wtedy jest jak na obozie :), a tak naprawdę większość ludzi którzy wyjeżdżają pracować jest porządku i łatwo się dogadać, a gdy już zdarzało się paru cwaniaczków, to długo nie pracowali.
-reportaż TVN w super wizjerze o pracy w holandii zdecydowanie zbyt negatywnie ocenił sens wyjazdu. Owszem pośrednik na swoim zarabia w wyrafinowany sposób, który każdego normalnego człowieka z ambicjami nie zachęci do dłuższej pracy, ale niech taki tvn odpowie widzom w jaki inny sposób osoba bez jakichkolwiek kwalifik