Wszystko było w porządku, gdy w całej Polsce istniało raptem 6 sklepów, czyli do 2016 roku. Im więcej sklepów, tym większe zamieszanie, co dało się we znaki tej firmie. Miejsca pracy są, tylko nikomu nie chce się produktywnie pracować, na pewno nie na dłuższą metę. Plusem pracy w tej firmie na pewno są zniżki pracownicze przyznawane po okresie próbnym. Dobry zespół? Zależy, gdzie trafisz. Było mi dane pracować w wielu sklepach Maxi Zoo i zazwyczaj w zespole nie brakowało otwartych osób. Kierownicy byli (są) różni, niektórzy w jakimkolwiek stopniu empatyczni. Duży minus to premia (a raczej jej brak) dla pracowników - owszem, istnieje kwartalna, ale rzadko kiedy się ją widzi na koncie. Z miesiąca na miesiąc poprzeczka stawiana jest sklepom coraz wyżej. Tylko jak zrobić więcej za miesiąc, skoro teraz jest się na minusie? Doradca klienta (niegdyś Kasjer/Sprzedawca) nie tylko stoi za ladą i przekłada produkty przez czytnik. Do jego obowiązków należy również profesjonalna obsługa klienta oraz ekspercka wiedza produktowa (również z zakresu weterynarii), rozpakowywanie towaru, dbanie o pozytywny wizerunek firmy oraz czystość, cotygodniowa zmiana ekspozycji, "praktyczna" wiedza na temat obowiązujących promocji, witanie wszystkich klientów bezsensowną formułą "Witam w Maxi Zoo", a przy tym wszystkim uśmiech od ucha do ucha. Nie da się tego wszystkiego zrobić, gdy na zmianie są dwie osoby, w tym jedna funkcyjna mająca po dziurki w nosie biurokracji i spędzania czasu przed ekranem komputera. Nie chce się tego robić, gdy dostaje się marne pieniądze, za które ciężko wyżyć. Dodam jeszcze, że przebywanie w jednej alejce dwóch i więcej pracowników nie wchodzi w grę, bo przecież nie da się pracować u boku innego pracownika - na pewno tylko stoi się i nie robi absolutnie nic. Schodzenie na zaplecze w dowolnym momencie jest przeznaczone tylko dla osób funkcyjnych - Doradca klienta ma wartę przez całą zmianę, nie licząc obowiązkowych 15 minut, kiedy może na chwilę spocząć. Dodatkowo w grę wchodzi tzw. "Tajemniczy klient" odwiedzający sklep raz w miesiącu i to od niego zależy, czy dostanie się premię, czy też nie. Znam przypadki, w których bez odniesienia się do przełożonych nie byłoby odwołania do ankiety "Tajemniczego", a co za tym idzie - brak dodatkowych pieniędzy. Niejednokrotnie zdarzało się, że owy "Tajemniczy" robił zakupy w momencie, gdy cały zespół nie wiedział, w co ręce włożyć i obsługa klienta była najmniej ważnym elementem. Pracy jest ogrom + ludzi stanowczo brak = niemożność wykonania zadań na czas, a ciągle przybywają nowe. Często spotykana jest kontrola dokonywana przez osoby pracujące w biurze. Wtedy najlepiej przywdziać maskę i udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Powiedziano mi, że wszyscy jesteśmy dla siebie otwarci, tymczasem podczas wizyt osób z biura czujesz się, jakbyś był zmieszany z błotem (no, chyba, że jesteś kierownikiem, wtedy masz taryfę ulgową). Słabo to wygląda, gdy przyjeżdża przełożony Twojego kierownika i nawet nie wita się z pracownikami, jakby na to nie zasługiwali, bo przywdziewają zieleń i są przecież tacy jacyś zwykli. Totalnie nie rozumiem braku oparcia w kierowniku regionalnym, co w moim przypadku dało się odczuć na własnej skórze. Zdaję sobie sprawę z tego, że praca w handlu jest trudna i niekiedy niewdzięczna, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że firmie, która uważa się za tak ważną i poważną spotkam się z brakiem jakiegokolwiek szacunku wobec pracownika. Moi poprzednicy w swoich opiniach zawarli wiele innych istotnych uwag, więc każdemu, kto decyduje się na pracę w tej firmie radzę to stanowczo przemyśleć. O ile kiedyś pracownik był choć trochę doceniany, tak teraz można o tym zapomnieć. Jeśli masz stalowe nerwy, inne ścieżki dochodu i nie posiadasz własnego zdania to miejsce jest właśnie dla Ciebie!