Szczerze – bardzo nie polecam tego pracodawcy. Jeden wielki wyzysk i nic więcej.
Pan K. od samego początku zgrywa dobrego kolegę i sztucznie skraca dystans. Z psychologicznego punktu widzenia to czysta manipulacja, robi to tylko po to, żeby było nam głupio odmawiać robienia nadgodzin.
Oto jak wygląda tam praca w rzeczywistości:
Czas pracy i mordercze nadgodziny: Praca po 8h to mit, zdarza się jak wygrana na loterii. Nawet po zakończeniu swoich zadań dostaje się „prezent” w postaci nowych. Zdarzało się, że pracowaliśmy w skrajnie ciężkich warunkach od 8:00 rano do 24:00 (16 godzin w terenie!). Pan K. w tym czasie nawet nie zadzwonił zapytać, czy nie jesteśmy głodni lub wykończeni. Robota miała być zrobiona. Za to na drugi dzień chętnie śmieszkował: „ale wczoraj mieliście ciężko, hehe”.
Brak poszanowania dla pracownika i rzucanie słuchawką: Standardowa zagrywka szefa po dniu gdzie pracowałem 16h : „Dzisiaj sobie odpocznij, podziałaj na miejscu”. Dwie godziny później telefon, że wpadł krytyk 120 km stąd i ucinanie dyskusji tekstem: „Musimy jechać”. Brak zgody na wyjazd pod koniec dnia kończy się wielkimi pretensjami. Na drugi dzień w ramach kary potrafi zadzwonić, rzucić: „no, wczoraj nie pojechałeś, to pojedziesz dzisiaj” albo „ale dzięki temu sobie zarobisz” i po prostu rozłącza się w połowie zdania.
Szkolenia i wsparcie techniczne to fikcja: Nowy pracownik jest rzucany na żywioł (jedyny plus to pomocna ekipa współpracowników, ale to nie tak powinno działać). Koordynacja to kabaret, gdy potrzebujesz pomocy fachowców, słyszysz, że sami nie wiedzą o co chodzi i masz dzwonić do ludzi spoza firmy.
Kuriozalne sytuacje (hit z fryzjerem): Kiedy padł system w paczkomacie, Pan K. wysłał mnie na miejsce z obietnicą „damy radę, ogarniemy to razem”. Gdy dojechałem, zadzwonił, że jednak mi nie pomoże, bo... musi iść do fryzjera, gdyż „źle mu się śpi z myślą, że ma złe włosy”.
Zdrowie, lekarz i L4: Życie prywatne tu nie istnieje. Kiedy zgłaszasz, że musisz wyjść do lekarza, dostajesz na koniec „szybkie i proste zlecenie”, przez co ostatecznie na wizytę nie docierasz. L4? Ciągłe telefony od szefa i wiadomości typu: „chłopaki cię potrzebują, szybko wracaj” albo pytania z pretensją: „a koniecznie musisz już iść do tego lekarza?”.
Wymyślanie problemów (SLA): Mimo że nigdy nie zdarzyło się nam przekroczyć rygorystycznych czasów SLA na zleceniach, Pan K. ciągle rzuca oskarżenia i traktuje wszystkich tak, jakbyśmy nagminnie zawalali terminy.
Wynagrodzenie i umowy (loteria i brak podwyżek): Widełki są chyba losowane na kole fortuny – pan X dostanie 4 tys., pan Y dostanie 4,5 tys. Przy próbie negocjacji stawki po okresie próbnym Pan K. rzuca tekstami: „serwisanci tyle nie zarabiają, sumienie mi na to nie pozwala”. Firma woli pozbyć się wykwalifikowanego pracownika i zatrudnić nową osobę bez doświadczenia, niż dać podwyżkę. A przy przejściu na umowę na czas nieokreślony potrafią po prostu zadzwonić i oznajmić: „nie przedłużamy, tak to zostawmy”, bez podania absolutnie żadnego merytorycznego powodu.
Podsumowując: Przez ten januszowy (usunięte przez administratora) dwóch kolegów jak i ja nabawiłem się nerwicy i realnych problemów psychicznych. Przez co musiałem zasięgnąć pomocy specjalisty. Został mi po tej firmie tak silny uraz, że mam teraz ogromne obawy przed podjęciem nowej pracy. Po prostu panicznie boję się, że znowu trafię na kogoś o takich metodach zarządzania. Omijać szerokim łukiem.