Rynek paliw potrafi zmieniać nastroje kierowców w ciągu jednego weekendu. Wystarczy kilka godzin gwałtownego ruchu na światowych giełdach ropy, aby prognozy cen na stacjach przestały mieć znaczenie. Właśnie z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia. Skok notowań surowca sprawia, że branża paliwowa przygotowuje się na wyraźne podwyżki – szczególnie w przypadku oleju napędowego.
Hurtowy szok cenowy zacznie być widoczny od wtorku
Polskie rafinerie publikują nowe cenniki dopiero po weekendzie, dlatego faktyczna reakcja rynku pojawi się dopiero we wtorek. Analitycy branżowi wskazują, że hurtowe ceny paliw mogą wzrosnąć nawet o około 500 zł za 1000 litrów. W praktyce oznacza to, że zakup oleju napędowego przez stacje paliw zbliży się do około 8 zł brutto za litr.
Na detalicznych pylonach kierowcy zobaczą jeszcze wyższe wartości. Szacunki ekspertów mówią o poziomie nawet około 8,5 zł za litr diesla. Stacje będą próbowały ograniczać marże, lecz pewien minimalny poziom narzutu pozostaje konieczny, aby utrzymać działalność.
Nie wszystkie podwyżki pojawią się jednocześnie. Część stacji dysponuje zapasami kupionymi przed weekendem, a wielu kierowców już wcześniej zatankowało do pełna. W ostatnich dniach sprzedaż detaliczna na niektórych obiektach wzrosła nawet kilkukrotnie.
Diesel oddala się cenowo od benzyny
Największy wzrost dotyczy właśnie oleju napędowego. Wynika to ze struktury europejskiego rynku – około 20 procent importu diesla do Europy pochodzi z Bliskiego Wschodu, a napięcia w tym regionie natychmiast przekładają się na globalne notowania.
W efekcie kierowcy mogą zobaczyć coraz większą różnicę między rodzajami paliw. Prognozy wskazują, że benzyna Pb95 na stacjach może kosztować około 7 zł za litr, podczas gdy diesel znajdzie się wyraźnie powyżej tej granicy. Różnica między nimi może osiągnąć nawet około 1,5 zł na litrze.
Bliski Wschód i rekordowe ceny ropy
Za zmianami stoją przede wszystkim wydarzenia na światowym rynku surowców. Ceny ropy gwałtownie wzrosły po doniesieniach o problemach z transportem przez cieśninę Ormuz. Ograniczenia w dostawach sprawiły, że baryłka ropy WTI przekroczyła chwilowo 118 dolarów, a Brent osiągnęła podobny poziom.
Tak wysokich wartości rynek nie widział od kilku lat. Nawet po późniejszej korekcie ceny utrzymują się znacznie powyżej wcześniejszych poziomów. Dla kierowców oznacza to jedno – okres względnie spokojnych cen paliw powoli przechodzi do historii, a najbliższe dni pokażą, jak szybko światowe napięcia przekładają się na codzienne rachunki przy dystrybutorze.
Źródło: money.pl