Notowania ropy naftowej pozostają względnie stabilne, choć niepewność w rejonie Zatoki Perskiej narasta z każdą dobą. Inwestorzy przyglądają się sytuacji z uwagą – ostrożnie, lecz bez paniki – jakby chcieli uprzedzić zagrożenie, które jeszcze się nie zmaterializowało, ale już rzuca cień na globalny rynek energetyczny.
Incydenty na wodach irańskich i reakcje światowych flot
3 lutego uzbrojone jednostki irańskie zatrzymały tankowiec płynący pod amerykańską banderą, grożąc abordażem i przejęciem jednostki. Sytuacja miała miejsce w pobliżu Cieśniny Ormuz – kluczowego punktu dla handlu ropą naftową. USA ostrzegły swoich armatorów, by unikali żeglugi w bezpośrednim sąsiedztwie Iranu. Podobny apel wystosowała Grecja, właściciel największej floty tankowców na świecie. Tamtejsze ministerstwo zaleciło pływanie bliżej brzegów Omanu i ZEA, co – według analityków – pozostaje trudne do realizacji, szczególnie dla statków odbierających surowiec z portów Zatoki Perskiej.
Stabilne ceny mimo napięć
Na rynku ropy reakcje są stonowane – Brent podrożała jedynie o 0,13 proc., WTI o 0,03 proc. Choć w tle narasta napięcie geopolityczne, notowania surowca utrzymują się w wąskim przedziale, jakby rynek czekał na wyraźniejszy impuls. W poniedziałek odnotowano kolejne przypadki „nękania” jednostek handlowych – irańskie helikoptery i łodzie patrolowe próbowały zepchnąć statki na swoje wody terytorialne. Ta nowa forma presji, subtelna, lecz skuteczna, zmusza światowych przewoźników do rewizji tras, a polityków – do ponownego przemyślenia relacji z Teheranem.
Źródło: money.pl