104 tysiące zlikwidowanych etatów w ciągu dwóch lat, ponad 140 zwolnień dziennie i zatrważająco niska liczba nowych stanowisk – europejscy producenci części motoryzacyjnych stają w obliczu jednego z największych kryzysów ostatniej dekady.
Przemysł, który krwawi
Raport Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych nie pozostawia złudzeń – skala redukcji zatrudnienia w latach 2024–2025 przekroczyła poziom notowany w czasie pandemii. W samym tylko 2025 roku europejskie firmy ogłosiły zwolnienie kolejnych 50 tysięcy pracowników, co w połączeniu z rokiem poprzednim daje łączną stratę rzędu 104 tysięcy miejsc pracy. W tym samym okresie udało się utworzyć zaledwie 7 tysięcy nowych stanowisk, co nie tyle łagodzi skalę problemu, ile wręcz ją unaocznia.
Elektryfikacja nie wystarcza
Choć produkcja samochodów elektrycznych w Europie wzrosła o 23%, to sam wzrost – jakkolwiek medialny – nie równoważy ogólnego spadku wolumenu. Prognozy na 2025 rok mówią o tym, że co czwarte nowe auto będzie pojazdem elektrycznym lub hybrydowym typu plug-in, ale to nie zmienia faktu, że produkcja samochodów w UE wciąż utrzymuje się na poziomie o 20% niższym niż w 2019 roku. Nadzieje związane z transformacją energetyczną okazują się – przynajmniej na razie – niewystarczające.
Marża, która nie daje oddychać
Presja kosztowa, utrzymująca się na wysokim poziomie, wciąż ogranicza możliwości inwestycyjne firm. Odsetek przedsiębiorstw działających na granicy opłacalności lub notujących straty spadł nieznacznie – z 38% do 34% – co trudno uznać za przełom. W ocenie stowarzyszenia konieczne jest przekroczenie granicy 5-procentowej marży EBIT, by sektor mógł realnie myśleć o innowacjach i stabilnym rozwoju. Pytanie brzmi – czy ta granica jest jeszcze w zasięgu, zanim kolejne działy produkcyjne zostaną zamknięte?
Źródło: money.pl