Wtorkowy poranek przyniósł znaczące spadki kursu InPostu na giełdzie w Amsterdamie. Po serii dynamicznych zwyżek wywołanych informacją o planowanym przejęciu, inwestorzy przeszli do realizacji zysków – a rynek zareagował korektą na poziomie blisko 7 proc.
Zniżka po dynamicznym rajdzie. Kurs zanurkował już po otwarciu
Wtorek rozpoczął się dla InPostu od mocnego akcentu – tyle że w dół. Akcje spółki, która od lat buduje pozycję lidera w segmencie logistyki przesyłek, na starcie sesji Euronext otworzyły się na poziomie 14,21 euro, by w ciągu pierwszych minut spaść aż do 13,86 euro, a chwilami nawet niżej. Do godziny 9:20 kurs zanotował zniżkę o 6,7 proc., przy obrocie ponad 501 tys. akcji – to znaczący wynik, biorąc pod uwagę trzymiesięczny średni wolumen wynoszący 1,28 mln sztuk.
Spadek był wyraźny, ale trudno mówić o zaskoczeniu. Poprzednie sesje przyniosły InPostowi niemal euforyczne wzrosty, napędzane informacją o wstępnej ofercie przejęcia spółki. W takim klimacie każda realizacja zysków staje się naturalnym ruchem – bardziej reakcją techniczną niż oznaką fundamentalnego osłabienia.
Sytuacja techniczna i nastroje analityków. InPost nadal w grze
Warto zachować szerszą perspektywę. W skali tygodnia walory InPostu wciąż pozostają na solidnym plusie – 31,90 proc., a w ciągu miesiąca zyskały niemal 40 proc. Nawet mimo wtorkowej przeceny, kurs trzyma się znacznie powyżej poziomów z początku grudnia, a w ujęciu półrocznym wynik również pozostaje dodatni. Dopiero spojrzenie roczne ujawnia spadek o 19,52 proc., choć i to mieści się w realiach rynku akcji o podwyższonej zmienności.
Co ciekawe, analitycy nie rewidują swoich rekomendacji w dół. Średnia cena docelowa dla InPostu została ustalona na poziomie 16,54 euro, co oznacza, że – mimo spadków – akcje mają nadal potencjał wzrostu o blisko 20 proc. To sygnał, że rynek nie traktuje wtorkowej korekty jako początku dłuższego trendu spadkowego, lecz raczej jako chwilowy oddech po dynamicznym rajdzie.
Kapitalizacja i oczekiwania. Gra o duże liczby trwa
Na tle całego sektora e-commerce i logistyki, InPost nadal prezentuje się jako podmiot o stabilnej pozycji. Kapitalizacja rynkowa spółki wynosi obecnie 7,44 miliarda euro, a papiery są notowane pod symbolem INPST. Co ważne – inwestorzy już teraz patrzą w stronę 18 marca 2026 roku, kiedy spółka zaprezentuje kolejne wyniki finansowe. To wtedy okaże się, czy ewentualne przejęcie i obecne wyceny znajdują pokrycie w fundamentach.
Nie sposób nie zauważyć, że w otoczeniu niepewności makroekonomicznej i rosnącej konkurencji w obszarze logistyki, każda zmiana wyceny akcji spółki tak dużej jak InPost staje się czymś więcej niż tylko kwestią notowań – staje się papierkiem lakmusowym dla całego sektora.
Źródło: money.pl