W listopadzie 2025 przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw osiągnęło rekordowy poziom 9078,16 zł brutto. Jednak za wzrostem płac nie idzie poprawa sytuacji na rynku pracy – firmy ograniczają zatrudnienie, a dane GUS sugerują, że mamy do czynienia z początkiem nowego trendu.
Premie, nagrody i Barbórka. Skąd ten skok?
Listopadowy wzrost płac wyraźnie przyspieszył – w skali miesiąca wyniósł aż 2,4 proc., a w ujęciu rocznym 7,1 proc. Nie chodzi jednak o stałe podwyżki pensji zasadniczych, lecz o wypłaty okazjonalne – premie, nagrody, dodatki roczne. Szczególne znaczenie miały wypłaty dla górników, które tradycyjnie w tym okresie zawyżają statystyki. Górnictwo to jedna z niewielu branż, które w końcówce roku mocno windują średnią krajową. Warto o tym pamiętać, patrząc na nagłówki z rekordami.
Liczba etatów coraz niższa
Równolegle z rosnącymi pensjami, przeciętne zatrudnienie spada – i to w sposób systematyczny. Choć w ujęciu miesięcznym listopad przyniósł symboliczny wzrost o 0,1 proc., rok do roku liczba etatów w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyła się o 0,8 proc. To pozornie niewielki spadek, ale jego konsekwencje mogą być długofalowe. Przedsiębiorstwa ograniczają rekrutację, szukają oszczędności, automatyzują procesy – sygnały są czytelne. Koszty pracy, presja płacowa i wysokie ceny energii każą firmom ważyć każdy etat.
Średnia krajowa? Tylko na papierze
Psychologiczna granica 9000 zł została przebita, lecz nie oznacza to, że tyle zarabia przeciętny Polak. Dane GUS obejmują wyłącznie firmy zatrudniające co najmniej 10 osób, działające w określonych branżach. Nie uwzględniają mikrofirm, budżetówki ani umów cywilnoprawnych. Do tego dochodzi kwestia samej konstrukcji średniej – która, jak wiadomo, rośnie szybciej niż mediana. A jeśli ktoś spojrzy na kwotę brutto i pomyśli, że to jego przyszła wypłata – będzie musiał doliczyć do tego podatki, składki i odjąć złudzenia.
Źródło: money.pl