W sklepach trwa przedświąteczna mobilizacja – taka, która z radością Bożego Narodzenia ma niewiele wspólnego. Pracownicy handlu mówią o zakazach urlopów, nadgodzinach i braku przerw. W sieciach wrze, a klienci mają odczuć to równie mocno, jak sami kasjerzy.

Święta bez wytchnienia

Na grupach pracowniczych od początku listopada panuje nerwowa atmosfera. Wielu kasjerów dopiero zaczyna swoją przygodę z handlem i właśnie dowiaduje się, że o wolnym mogą zapomnieć aż do końca roku. – Ostrzegano mnie, że okres świąteczny to masakra – przyznaje pan Paweł, kasjer z Małopolski. Grafik mówi sam za siebie: część pracowników spędzi w sklepie nawet dwa tygodnie z rzędu. Alfred Bujara z handlowej „Solidarności” przewiduje, że trzy grudniowe niedziele handlowe jeszcze bardziej pogłębią zmęczenie załóg. W efekcie pracownicy będą mieli za sobą nie tyle sezon świąteczny, co wyczerpujący maraton.

Choroba? Lepiej o niej nie mówić

Wielu sprzedawców nie decyduje się na zwolnienie lekarskie, nawet jeśli naprawdę źle się czuje. Zniechęca ich system premii za obecność – wystarczy kilka dni choroby, by stracić kilkaset złotych. Pan Paweł wylicza: z jego pensji 5750 zł brutto aż 600 zł stanowi premia, która przepada za każdą nieobecność. Z kolei niektóre sklepy „chomikują” godziny, by w grudniu zatrzymać pracowników jak najdłużej. W efekcie kasjerzy pracują ponad 200 godzin w miesiącu, a L4 – jak mówią – jest „niemile widziane”.

Gdy brakuje rąk, cierpią klienci

Przy niedoborach kadrowych nawet najlepiej zorganizowany sklep zaczyna się sypać. – Otwieramy rano, a towar wciąż leży na zapleczu, bo nie ma komu go wyłożyć – relacjonuje jeden z pracowników. Promocje ruszają, półki świecą pustkami, a klienci czekają. Do tego dochodzą błędy systemowe, brak kodów produktów i chaos, który w miarę zbliżania się świąt tylko narasta. – Firma działa w Polsce od dwóch dekad i ma swoje procedury. Tylko że w tych procedurach nie ma miejsca dla ludzi – dodaje kasjer, który po dwóch miesiącach pracy zrozumiał, że w handlu Boże Narodzenie oznacza raczej wytrzymałość niż radość.

Źródło: finanse.wp.pl