Warszawskie Lotnisko Chopina stoi u progu jednej z najważniejszych modernizacji w swojej historii. Polskie Porty Lotnicze planują inwestycję wartą 940 mln zł, która ma zwiększyć przepustowość portu o 5 mln pasażerów rocznie i zabezpieczyć rozwój ruchu lotniczego przed otwarciem Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Modernizacja z rozsądku, nie z rozmachem

Prezes Polskich Portów Lotniczych, Łukasz Chaberski, zapowiada, że projekt ma charakter pragmatyczny, a nie spektakularny. „To nie będzie wielka rozbudowa, tylko niezbędna modernizacja, która pozwoli w pełni wykorzystać potencjał lotniska do czasu uruchomienia CPK” – podkreśla. Terminal zostanie powiększony o około 15 procent, przy czym najwięcej środków pochłoną inwestycje w infrastrukturę techniczną, niewidoczną dla pasażerów, ale kluczową dla funkcjonowania portu.

Największym wyzwaniem jest system zarządzania bagażem, który już teraz nie nadąża za rosnącym ruchem, zwłaszcza na trasach długodystansowych i czarterowych. Modernizacja obejmie także rozbudowę strefy non-Schengen, niezbędnej przy rosnącej liczbie lotów poza Europę, oraz budowę płyty postojowej PPS-15 dla samolotów szerokokadłubowych. Plan zakłada zakończenie inwestycji do sezonu letniego 2029 roku, a całość ma być finansowana z zysków PPL – bez wsparcia z budżetu państwa.

Zysk w trzy lata i budowanie ruchu pod CPK

Według wyliczeń PPL modernizacja zwróci się w ciągu trzech lat. Bez niej Lotnisko Chopina traciłoby nawet 5 mln pasażerów rocznie, co oznaczałoby utracone 350 mln zł z samych opłat lotniskowych, nie licząc zysków z gastronomii, handlu czy parkingów. Chaberski przekonuje, że taka strata byłaby nie do zaakceptowania, szczególnie w kontekście zbliżającego się otwarcia CPK.

Jak tłumaczy prezes, inwestycja nie ma konkurować z Centralnym Portem Komunikacyjnym, lecz przygotować grunt pod jego przyszłe funkcjonowanie. „Budujemy masę krytyczną, czyli ten wolumen pasażerów, który później przeniesiemy na nową lokalizację” – mówi. Bez tego, jak wskazuje, nowy port nie byłby w stanie osiągnąć zakładanych wyników już w pierwszym roku działalności.

Okęcie na granicy możliwości

Lotnisko Chopina obsłużyło w 2024 roku ponad 21 mln pasażerów, przy infrastrukturze projektowanej dla 16 mln. W przyszłym roku liczba ta może wzrosnąć do 23 mln, co pokazuje, jak blisko granicy przepustowości znalazł się stołeczny port. Ruch hubowy LOT-u, oparty na falach przylotów i odlotów, dodatkowo obciąża system – w godzinach szczytu terminal dosłownie pęka w szwach.

Chaberski przyznaje, że taka intensywność ruchu odbija się na komforcie podróżnych. „Pasażerowie czasem skarżą się na kolejki i brak miejsca, dlatego chcemy przywrócić standard, jakiego oczekuje największy port w kraju” – zaznacza. Modernizacja ma nie tylko poprawić jakość obsługi, ale też przygotować warszawskie lotnisko na ostatnią dekadę jego funkcjonowania w roli głównego portu przesiadkowego w Polsce.

Źródło: businessinsider.com.pl