Inflacja w Polsce w sierpniu wyniosła 2,9 proc., co oznacza, że średni poziom cen utrzymał się dokładnie na takim samym poziomie, jak w lipcu. Spadek rocznego wskaźnika zbliża się do celu Narodowego Banku Polskiego, jednak najnowsze dane GUS rozwiały wcześniejsze nadzieje na jeszcze niższy wynik. Wciąż pozostaje więc lekki niedosyt — bo choć tempo wzrostu cen hamuje, codzienne zakupy wciąż potrafią zaskoczyć wysokością paragonu.
Inflacja coraz bliżej celu NBP
Narodowy Bank Polski od lat podkreśla, że jego zadaniem jest utrzymywanie stabilnego poziomu cen. W praktyce oznacza to inflację w okolicach 2,5 proc., z marginesem wahań o 1 punkt procentowy. Sierpniowy wynik 2,9 proc. mieści się więc w tym przedziale i w teorii powinien uspokajać. Jednak jeszcze dwa tygodnie temu pojawiły się prognozy, że wskaźnik spadnie do 2,8 proc. i że średni poziom cen w ujęciu miesięcznym obniży się o 0,1 proc. Finalne dane GUS nie potwierdziły tej prognozy, co sprawiło, że ekonomiści musieli zweryfikować swój umiarkowany optymizm.
Roczna ścieżka inflacji pokazuje wyraźne hamowanie. W pierwszym kwartale 2025 roku ceny rosły w tempie 4,9 proc., a w kolejnych miesiącach stopniowo zwalniały: w kwietniu do 4,3 proc., w maju do 4 proc., w czerwcu delikatnie wzrosły do 4,1 proc., by w lipcu spaść do 3,1 proc. Dzisiejszy odczyt wskazuje, że trend został utrzymany i Polska znalazła się bardzo blisko celu inflacyjnego. To ważny sygnał także dla kredytobiorców — niższa inflacja to bowiem potencjalna przestrzeń do łagodniejszej polityki pieniężnej i tańszego finansowania.
Co drożeje, a co tanieje?
Inflację napędzają przede wszystkim wyższe ceny żywności i napojów bezalkoholowych, które w ujęciu rocznym wzrosły o 4,9 proc. Do portfeli najmocniej zaglądają także koszty utrzymania mieszkań i energii — średnio o 4,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Jeszcze wyraźniej widać podwyżki w usługach edukacyjnych, gdzie wzrost cen osiągnął 8,6 proc.. Dodatkowo drożeją alkohole i papierosy (6,6 proc.), a także usługi związane ze zdrowiem (+4,8 proc.), komunikacją czy rekreacją.
Równocześnie spadki notuje transport, w dużej mierze dzięki niższym cenom paliw. Stawki w tej kategorii są średnio o 5,4 proc. niższe niż rok temu, co stanowi istotną przeciwwagę dla wzrostów w innych sektorach. Podobny obraz widać w ujęciu miesięcznym: w sierpniu ceny transportu spadły o 0,4 proc., podczas gdy utrzymanie mieszkania i energia wzrosły o 0,2 proc., a żywność pozostała na poziomie z lipca.
Na uwagę zasługują również ceny odzieży i obuwia. W tej kategorii odnotowano zniżki zarówno w ujęciu rocznym, jak i miesięcznym — po 1,5 proc. To rzadki przykład segmentu, który w ostatnich miesiącach konsekwentnie tanieje.
Inflacja w liczbach i w codzienności
Statystyki wyglądają coraz bardziej obiecująco, lecz dla wielu gospodarstw domowych same liczby nie oddają w pełni rzeczywistości. GUS może raportować spadek wskaźnika, ale wystarczy wizyta w sklepie, rachunek za energię czy faktura za usługi medyczne, by poczuć, że inflacja wciąż jest obecna. Wzrosty w takich kategoriach jak edukacja czy ochrona zdrowia uderzają bezpośrednio w budżety rodzin, które nie mają dużej przestrzeni do ograniczania wydatków w tych obszarach.
Wyraźne spadki w transporcie czy na rynku odzieżowym stanowią ulgę, ale nie rekompensują w pełni wzrostów w podstawowych kategoriach konsumpcyjnych. Inflacja na poziomie 2,9 proc. to formalnie wynik bliski ideałowi, jednak codzienne doświadczenie pokazuje, że dla wielu Polaków stabilizacja cen pozostaje bardziej zapowiedzią niż faktem.
Źródło: businessinsider.com.pl