Obietnica przejrzystości cen mieszkań – brzmi jak długo wyczekiwane rozwiązanie dla tysięcy Polaków marzących o własnym lokum. Tymczasem poselski projekt ustawy o jawności cen deweloperskich zamiast ulgi, przyniósł prawny chaos. Zamiast porządku i klarowności – legislacyjny ping-pong i wzajemne zrzucanie odpowiedzialności między autorami ustawy, prawnikami, a przedstawicielami rządu. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, wiceprzewodnicząca Polski 2050, zbyła merytoryczne uwagi jednym hasłem: „marny Netflix”. I choć jej intencją było podkreślenie absurdalności krytyki, mimowolnie uchwyciła istotę problemu – ustawodawcze show bez scenariusza.
Sceny, które wycięto z planu
Proces tworzenia tej ustawy wyglądał jak improwizacja bez reżysera. Eksperci, tacy jak mecenas Przemysław Dziąg z Polskiego Związku Firm Deweloperskich, wielokrotnie wskazywali na luki prawne. Najważniejsza z nich – brak objęcia umów rezerwacyjnych i deweloperskich przepisami o jawności cen – mogła unieważnić sens całej regulacji. Dopiero po naciskach, Senat zdecydował się na poprawki, które te umowy uwzględniły. To krok w dobrą stronę, ale nie koniec problemów.
Choć ustawa ma słuszne założenia, to eksperci – od radców prawnych po profesorów prawa – mówią jednym głosem: jest zbyt niedopracowana, by realnie działać. Przepis o tym, że klient ma prawo żądać zawarcia umowy po najniższej cenie z internetu, brzmi dobrze tylko na papierze. W praktyce może okazać się martwym prawem, którego nikt nie wyegzekwuje.
Od idei do farsy
Prace nad ustawą przypominają tragiczną farsę. Projekt trafił do Sejmu 20 lutego, a już w kwietniu był niemal gotowy do przyjęcia. Tempo błyskawiczne, ale kosztem jakości. Uwagi sądów, izb prawniczych czy legislatorów zostały częściowo zignorowane. Posłowie tłumaczyli to „prostotą” przepisów. Tymczasem prawnicy mówią jasno: jeśli trzeba wprowadzić aż osiem poprawek, to znaczy, że ustawa nie była gotowa do uchwalenia.
Projekt ma jeszcze szansę wrócić na właściwe tory. Jednak jeśli Sejm nie podejmie decyzji w duchu dialogu, a zamiast tego znów zobaczymy polityczny teatr – ustawa o jawności cen mieszkań może zakończyć się jak sezon serialu, który obiecywał dużo, a zostawił widzów z niedosytem. A szkoda, bo gra toczy się o coś znacznie ważniejszego niż polityczne punkty – o bezpieczeństwo finansowe obywateli i przejrzystość na jednym z najbardziej wrażliwych rynków w Polsce.
Źródło: Businessinsider.com.pl
Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/dom-architektura-podw%C3%B3rku-gara%C5%BC-1836070/